Connect with us

Gospodarka

Czy październik ponownie pozostanie niezapomniany z niewłaściwych powodów ze względu na rosnące ryzyko gospodarcze? | Larry Elliott

Published

on

B.Rzeczy reklamowe dzieją się w październiku. W tym miesiącu, 13 lat temu, globalny system bankowy był na skraju implozji. W październiku 1987 r. na giełdzie doszło do krwawej łaźni. A w październiku 1929 r. krach na Wall Street wywołał Wielki Kryzys.

Konsekwencją horrorów ekonomicznych lat 30. było powołanie Międzynarodowego Funduszu Walutowego z ideą stworzenia wielostronnego organu, który miałby pomagać krajom borykającym się z doraźnymi problemami i zapobiegać rozwojowi kryzysów systemowych.

Mierząc ten wskaźnik, MFW odniósł sukces. Wielki Kryzys się nie powtórzył, mimo że świat zbliżył się do niego w 2008 roku. Doroczne spotkanie MFW w tym roku odbyło się zaledwie kilka tygodni po upadku banku inwestycyjnego Lehman Brothers, który podał w wątpliwość rentowność wielu innych instytucji finansowych. Ministrowie skarbu i prezesi banków centralnych spotkali się w Waszyngtonie, aby opracować plan ratunkowy, który powstrzyma panikę.

W tym tygodniu ponownie nadszedł czas, aby MFW odbył swoje doroczne spotkania i choć obecnie nie ma kryzysu, wiele wskazuje na to, że może się on nieuchronnie nadejść. Ekonomiści zawsze wypatrują czarnych łabędzi – nieoczekiwanych wydarzeń o ogromnych skutkach – które mogą doprowadzić do załamania na giełdach lub głębokiej recesji, ale w tym przypadku nie jest to konieczne, ponieważ wiele poważnych problemów jest wyraźnie widocznych.

Tak to wygląda. Globalne ożywienie po zeszłorocznej pandemicznej blokadzie straciło impet, a w swoich półrocznych prognozach gospodarki światowej MFW zrewiduje w dół swoje szacunki dotyczące wzrostu na 2021 r., głównie ze względu na ostatnie wydarzenia w Stanach Zjednoczonych i Chinach.

Miesiąc miodowy Joe Bidena dobiegł końca. Gospodarka nadal rozwija się, choć w wolniejszym tempie, podczas gdy presja inflacyjna nadal rośnie. Spór w Kongresie o to, ile rząd może pożyczyć, co może doprowadzić do bankructwa Waszyngtonu, trwa od dwóch miesięcy. Amerykański bank centralny wyraźnie zasygnalizował zamiar usunięcia niektórych bodźców politycznych, które zapewnił podczas pandemii.

Już i tak upadająca gospodarka Chin nadal cierpi z powodu niedoborów energii i przerw w dostawie prądu. Evergrande, niegdyś największy deweloper w kraju, jest na krawędzi i istnieją obawy, że inni pójdą w ich ślady. Rząd w Pekinie zmaga się z trudnym zadaniem monitorowania wolniejszego, ale bardziej zrównoważonego wzrostu bez powodowania pełnej recesji.

Szybkie tempo, w jakim kraje we wszystkich częściach świata wyszły z recesji, stworzyło wąskie gardła w łańcuchu dostaw. Brakuje siły roboczej, surowców i towarów, co powoduje wzrost cen. Koszty energii gwałtownie wzrosły z powodu rosnącego popytu, zwłaszcza z Azji.

Tymczasem biedniejsze kraje świata wciąż czekają na szczepionki obiecane im przez G7 i inne bogate narody na początku tego roku. Ponieważ zagrożenie Covid-19 wciąż jest realne, gromadzenie puszek przez Zachód jest niewybaczalne. Kristalina Georgieva, dyrektor zarządzająca MFW, słusznie wezwała w zeszłym tygodniu zbieraczy do natychmiastowego dotrzymania swoich obietnic.

Rynki akcji odrobiły straty po wyprzedaży w pierwszych tygodniach pandemii i czekają na korektę. Charles Dumas z TS Lombard twierdzi, że indeks S&P 500 – najlepszy miernik nastrojów na Wall Street – jest przereklamowany o około 40%. Inny analityk, Dhaval Joshi z BCA Research, stwierdził, że amerykańskie akcje spółek technologicznych – które są odpowiedzialne za znaczną część dobrych wyników na szerszym rynku akcji – rosną i spadają zgodnie z amerykańskimi bonami skarbowymi.

Mówiąc prościej, kiedy ceny obligacji idą w górę, stopa procentowa – lub rentowność – wypłacana inwestorom spada i odwrotnie. Ceny obligacji spadają, gdy inflacja rośnie, co ma miejsce obecnie. Joshi mówi, że nie ma „luzu”, aby obligacje zostały sprzedane, zanim spadną na giełdzie.

Albert Edwards z Société Générale twierdzi, że obecny stan rzeczy przypomina lipiec 2008 r., kiedy Europejski Bank Centralny podniósł stopy procentowe, gdy cena ropy zbliżyła się do 150 USD (110 GBP) za baryłkę, zaledwie trzy miesiące później, deflacyjne konsekwencje klęski Lehmana.

Zapisz się na codzienną wiadomość e-mail Business Today lub śledź Guardian Business na Twitterze pod adresem @BusinessDesk

Banki centralne w Norwegii, Nowej Zelandii i Polsce podniosły już stopy procentowe, podczas gdy Bank Anglii i Fed przygotowują się do zacieśnienia polityki pieniężnej. Więc, mówi Edwards, czy nie powinniśmy mówić o słowie na „R”?

To uczciwe pytanie. Po każdym gwałtownym wzroście cen energii od początku lat 70. następowała recesja i nie może to być wyjątkiem. Rosnące ceny ropy i gazu powodują inflację w krótkim okresie, ale deflację w dłuższej perspektywie, ponieważ zwiększają koszty działalności i zmniejszają siłę nabywczą konsumentów. Ten wzorzec powstał podczas pierwszego szoku naftowego w 1973 r. (kolejne wydarzenie w październiku), kiedy po gwałtownym wzroście inflacji nastąpił wzrost bezrobocia wraz z upadkiem firm.

Politycy zdają się nie zdawać sobie sprawy z tego niebezpieczeństwa. Na przykład na zeszłotygodniowym Kongresie Konserwatywnym nie było najmniejszej wskazówki, że po ostatnim spowolnieniu gospodarczym może nastąpić ostra zima. Firmy energochłonne naprawdę cierpią.

Rynki finansowe zdają się zakładać, że pandemia już się skończyła, ożywienie gospodarcze powróci szybko, a presja inflacyjna jest tymczasowa i stosunkowo bezbolesna. Jeśli mają rację pod każdym względem, nie będzie to październik, który zostanie zapamiętany z niewłaściwych powodów. Ale ceny akcji odbiły w zeszłym tygodniu po tym, jak Władimir Putin powiedział, że może dostarczyć Europie więcej rosyjskiego gazu. Niektórzy mogą postrzegać to jako oznakę nadchodzących kłopotów.

READ  Rekordowy dług publiczny w Polsce
Continue Reading
Click to comment

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *