Connect with us

Nauka

Martha Gellhorn nie była jedyną korespondentką w czasie II wojny światowej

Published

on

Clare Hollingworth, brytyjska reporterka, która przekazała wiadomość o wybuchu II wojny światowej, zawsze była gotowa udać się do strefy walki, o ile miała swoje „T i T” (szczotkę do zębów i maszynę do pisania). Ale, jak wspomina Judith Mackrell w swojej nowej, ekscytującej książce „Korespondenci: Sześć pisarek na liniach frontu II wojny światowej”, czasami potrzebowała czegoś więcej. Kiedy hitlerowcy wkroczyli do Warszawy w 1939 r., a dziennikarze ewakuowali Polskę, Hollingworth, przebywający wówczas w polskim Krzemieńcu, był zafascynowany perspektywą wyłącznego dostępu do akcji. Skonfiskowała samochód, „włożyła rewolwer do schowka” i bezskutecznie próbowała przedostać się do stolicy Polski.

W „Korespondentach” pełno jest takich szczegółów. Ale imponuje przede wszystkim odwaga i wytrwałość poddanych Mackrella. Ryzykowali swoje życie, podobnie jak ich męscy koledzy, ale w przeciwieństwie do mężczyzn, oni również musieli wykonywać swoją pracę w obliczu uporczywej dyskryminacji. Relacjonując na przykład inwazję na Francję w D-Day, mężczyźni w prasie otrzymywali maszynistki i nadajniki radiowe, aby wysyłać swoje depesze, podczas gdy kobiety musiały radzić sobie same. Regularnie zabraniano im wchodzenia do stref walki lub kazano im skoncentrować się na „kobiecym kącie”, często łamali zasady, aby osłaniać wojnę tak, jak chcieli.

Mackrell uważa, że ​​przeszkody, jakie napotykają kobiety, wzbogaciły jej pisarstwo. „To ograniczenia nałożone na kobiety, jak na ironię, doprowadziły je do znalezienia ciekawszych alternatywnych poglądów na wojnę” – przekonuje. „Jego raporty miały na ogół inny kolor i bicie serca niż jego męscy odpowiednicy”.

Continue Reading
Click to comment

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.