Connect with us

Świat

Koronawirus. Niemcy: Sanepid na granicy. Brakuje personelu

Published

on

  • Arne Zels jest psychologiem biznesu i prowadzi szkolenia dla wolontariuszy. Obecnie przebywa na urlopie naukowym, aby pomóc urzędnikom służby zdrowia podczas pandemii
  • Jednak niektóre organy służby zdrowia w Niemczech osiągnęły swoje granice. Niemieckie Ministerstwo Zdrowia potwierdziło, że otrzymało dziewięć zgłoszeń od organów ochrony zdrowia, że ​​mają za mało pracowników
  • – Berlińskie urzędy zdrowia od lat nie mają wystarczającej liczby pracowników. Zawsze mówiłem, że w poważnej sytuacji służby zdrowia nie są w stanie sobie z tym poradzić. A teraz się okazało – mówi Neukoeln Falko Liecke, radny miasta Berlina
  • Więcej podobnych informacji można znaleźć na stronie głównej Onet.pl

Telefon Arne Zelsa dzwoni bez przerwy. Kontaktuje się z osobami, które uzyskały pozytywny wynik testu na koronawirusa lub miały codzienny kontakt z osobą zakażoną. Zels jest na wydziale zdrowia w Seelow w Brandenburgii. Poranne jesienne słońce zagląda przez otwarte okna, drzewa mienią się żółtymi liśćmi, na rynku niewiele się dzieje. Ponieważ częstość występowania COVID-19 w Brandenburgii i całych Niemczech stale rośnie, lokalne władze służby zdrowia pracują na pełnych obrotach, aby śledzić i kontrolować łańcuchy zakażeń.

Arne Zels jest w rzeczywistości psychologiem biznesu, ale obecnie przebywa na urlopie naukowym, aby pomagać urzędnikom służby zdrowia podczas pandemii. Dlatego kilka miesięcy temu szkolił się w Instytucie Roberta Kocha. Główną rolą Arne Zelsa jest teraz identyfikowanie i śledzenie kontaktów w potwierdzonych przypadkach zakażeń COVID-19. – Zrywamy łańcuchy infekcji. To się liczy w naszej pracy – wyjaśnia.

Dokładnie wyjaśnia, co dalej zrobić jednemu z respondentów, którego szef uzyskał pozytywny wynik. Zaleca pozostanie w kwarantannie i zapytanie, czy ma kogoś, kto się nią zaopiekuje. Wyjaśnia, że ​​nie wolno jej robić zakupów i musi trzymać się z dala od rodziny. Praca z osobą zakażoną dopiero się zaczyna. Zels i dwóch jego pracowników muszą teraz zidentyfikować wszystkie kontakty, z którymi kontaktowała się osoba zakażona, aby ustalić źródło infekcji. Czasami takie rozmowy trwają długo. „Ale gdybyśmy zrobili to szybko, zostawilibyśmy człowieka w sytuacji, z którą nie mógł sobie poradzić”. Albo siedział sam i wpadał w depresję, albo w najgorszym przypadku wychodził z domu i zarażał innych – wyjaśnia Zels. Na szczęście jego pracownikom nadal się to udaje. Jeśli liczba infekcji będzie nadal rosła, trzeba będzie zatrudnić nowych pracowników, podobnie jak w ostatnich kilku miesiącach. – Ludzie są na granicy swoich możliwości, nie mają już siły, by wykonywać swoje zadania w najlepszy możliwy sposób, ale to nie znaczy, że nie mogą działać – mówi Zels.

READ  Papież Franciszek pomija uroczystości sylwestrowe z powodu bólu pleców

Wezwanie do zwiększenia liczby pracowników

Tymczasem niektóre organy zdrowia w Niemczech osiągnęły swoje granice. Niemieckie Ministerstwo Zdrowia oświadczyło, że otrzymało dziewięć raportów od władz zdrowotnych, że nie ma wystarczającej liczby pracowników do kontynuowania kontaktów i że „środki kontroli zakażeń nie mogą być w pełni wdrożone”. Konkretnie oznacza to, że w większości przypadków nie można ustalić, gdzie było źródło infekcji. Z potencjalnie śmiertelnymi konsekwencjami. Im trudniej jest zidentyfikować kontakty, tym mniej wiadomo, które zachowanie jest szczególnie niebezpieczne lub mniej problematyczne niż wcześniej zakładano. Wiedza o tym jest ważna, ponieważ liczba zakażeń koronawirusem w Niemczech bije rekordy. W rezultacie strategia z ostatnich kilku miesięcy wydaje się już nie wystarczać, aby powstrzymać drugą falę pandemii.

Radny miasta w berlińskiej dzielnicy Neukoelln, Falko Liecke, zna problem z pierwszej ręki. Jego sąsiedztwo było liderem w Niemczech pod względem liczby zakażeń. Sytuacja jest nadal poważna. – Berlińskie urzędy zdrowia od lat nie mają wystarczającej liczby pracowników. Zawsze mówiłem, że w poważnej sytuacji służby zdrowia nie są w stanie sobie z tym poradzić. A teraz zadziałało, mówi Liecke.

W walce z pandemią zaangażowanych jest obecnie 200 pracowników, a następnie 70 osób. Kolejnych 40 osób zostało poproszonych o pomoc, a 27 żołnierzy Bundeswehry i wielu innych ochotników przybyło z pomocą. Ale także wraz ze wzrostem liczby pracowników a przy 7-dniowym tygodniu pracy biuro nie jest w stanie śledzić łańcuchów infekcji.

W międzyczasie jest tak wiele przypadków, że oprócz tych, które uzyskały pozytywny wynik testu na obecność Covid-19, wydział zdrowia dzwoni tylko do osób zagrożonych. Na przykład dla osób ze współistniejącymi chorobami. Inne osoby zostaną poinformowane dopiero później o kontakcie z osobą zakażoną lub o placówkach, w których przebywała.

READ  3 rosyjskich pilotów bombowców zginęło w wyniku awarii systemu wyrzutu

Zmiana strategii w Neukoelln

Z tego powodu w Neukoelln toczy się teraz ostrożna dyskusja na temat zmiany obecnej strategii. Kluczowym czynnikiem jest tutaj ocena Nicolai Savaskan, który jest lekarzem w powiatowym wydziale zdrowia. – Metaforycznie proces infekcji można porównać do pożaru lasu. Ogólnie rzecz biorąc, jeśli masz obszar, w którym ogień pochodzi z jednego źródła, strażacy stosunkowo dobrze wiedzą, co robić, wyjaśnia ratownik medyczny. Jednak obecnie nie da się podać konkretnego źródła, a sytuacja jest niejasna i trudna do ogarnięcia – dodaje.

Savaskan uważa, że ​​radzenie sobie z tylko jedną infekcją i dziesięcioma kontaktami jest niezwykle czasochłonnym zadaniem dla urzędników państwowych. Dlatego w przyszłości konieczne będzie skupienie się na bardziej niezależnych działaniach samych obywateli. Zarażona osoba zostanie poinformowana, a następnie będzie mogła zadzwonić do osób, z którymi miała kontakt. Pozwoliłoby to Nicolaiowi Savaskanowi i jego zespołowi skupić się na osobach potrzebujących specjalnej ochrony. Lockdown nie jest rozwiązaniem dla lekarza. – To jak broń nuklearna, która po prostu niszczy wszystko. – Jest więcej narzędzi, których możemy teraz użyć – mówi lekarz. Wymagałoby to jednak bardziej zniuansowanego podejścia.

Aby ocenić własne ryzyko lub ryzyko innych, Szybkie testy można wykonać w domu. Lub wyznacz tak zwane korytarze czasowe, w których osoby zagrożone mogą robić zakupy. „Bądź szybszy niż test”, mówi Savaskan, właściwe podejście. Jeśli masz objawy lub podejrzewasz, powinieneś poddać się kwarantannie, aby chronić innych. – W każdym razie jest to zadanie całego społeczeństwa – podkreśla berliński lekarz. Nic nie można zrobić bez odpowiedzialnego, indywidualnego zachowania.

Continue Reading
Click to comment

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *