Connect with us

Nauka

Ukrainka panikuje w pociągu dla uchodźców, gdy mężczyzna walczy z rosyjskim dywersantem

Published

on

Ukraińska rodzina z Kijowa jest jedną z milionów wysiedlonych w wyniku rosyjskiej inwazji na ich ojczyznę (fot. Daniel Garner/materiały archiwalne)

Ukrainka opowiedziała, jak rzekomy rosyjski sabotażysta użył latarki, by zasygnalizować pociąg pełen uchodźców, gdy jej rodzina odbyła skomplikowaną podróż do Wielkiej Brytanii.

36-letni Sasha Antonenko obawiał się, że mężczyzna „wysadzi nas w powietrze”, gdy w pobliżu eksplodują rakiety i bomby podczas 12-godzinnej podróży do Polski.

Mieszkaniec Kijowa, który spędził tygodnie osłonięty przed rosyjskim ogniem w piwnicy szkoły opowiedział, jak kobiety i dzieci krzyczały w panice, zanim mężczyzna został obezwładniony przez pasażera.

Podróżowała przez noc w ciasnych, dusznych warunkach ze swoimi dziećmi, 7-letnim Andre i 16-letnim Romanem, w drodze do swojego szwagra Daniela Garnera i jego rodziny w Wielkiej Brytanii.

Wyruszyli w marcu, ponieważ nieudana już próba przejęcia stolicy przez Rosjan nasiliła się, spędzili tygodnie schroniąc się przed bombardowaniem w prowizorycznym schronie przylegającym do szkoły. Po dojechaniu autobusem na dworzec kolejowy w stolicy, znaleźli peron pełen ludzi zmierzających do Lwowa, miasta-bramy dla uchodźców na zachodniej Ukrainie.

Mąż Sashy, Vanni, przybył pożegnać się pośród morza ludzi składających się głównie z kobiet i dzieci, ponieważ stan wojenny zabrania mężczyznom wyjazdu, z wyjątkiem pewnych wyjątków.

„Wojsko chodziło z bronią i odpychało wszystkich od krawędzi platformy, było tak wielu ludzi, że nie było między nami milimetra odstępu” – powiedziała.

„Mieliśmy szczęście, bo tuż przed nami otworzyły się drzwi pociągu.

„Mój mąż odsunął się i to, co się wydarzyło, było jak film wojenny.

„Tysiące ludzi zostało przewróconych z krzykiem i płaczem, gdy wrzucali swoje dzieci do pociągu.

„Byliśmy pierwsi i szybko zrzuciłem mojego najmłodszego syna ze schodów, ale tłum za mną upadł i zacząłem ściskać mojego krzyczącego syna, błagając go, aby wsadził go do samochodu.

„Dzięki Bogu, że miałem mojego najstarszego i najsilniejszego syna, który nam pomógł i hurra, usiedliśmy”.

W pierwszym etapie podróży z Kijowa rodzina wsiadła do autobusu.

Rodzina wzięła autobus na pierwszy etap podróży z Kijowa do Polski (fot. Sasha Antonenko/Daniel Garner)
Roman osiada w pociągu wypełnionym uchodźcami, gdy rodzina wyjeżdża z Kijowa (fot. Sasha Antonenko/Daniel Garner)

Zdewastowana namiętnością Sasza nie miała szansy pożegnać się z mężem, który chwycił za broń, by walczyć w obronie ojczyzny.

Współpasażerowie powiedzieli trio, aby wyłączyli funkcję lokalizacji w swoich telefonach komórkowych, a następnie całkowicie wyłączyli urządzenia.

Potrzeba ciszy radiowej szybko przybrała przerażającą formę.

„W pobliżu nas eksplodowały dwie rakiety i rozpoczęło się bombardowanie” – powiedział Sasha.

„Wszyscy kładziemy się jak najniżej z pochylonymi głowami. Wszystko było w porządku i nikt nie został ranny. Światła w pociągu były wyłączone i jedliśmy w miejscach, gdzie było jeszcze światło po bombardowaniu, które nie przygasło.

„Zbliżyła się kolejna rakieta i dzięki Bogu, że nas minęła. Następnego dnia ten sam pociąg został zbombardowany i dwa wagony zostały uszkodzone.

Roman i Andre wsiadają do nocnego pociągu w drodze poza Ukrainę (Zdjęcie: Sasha Antonenko/Daniel Garner)

Wyczerpani i przy hałasie płaczących dzieci uchodźcy musieli radzić sobie z dusznymi warunkami w ciemności przy zamkniętych oknach dla bezpieczeństwa. Ale najgorsze miało dopiero nadejść.

– Sabotażysta sygnalizował, by wezwać pociski lub komuś innemu, świecąc latarką przez okna – powiedział Sasha.

„Kobiety i dzieci wpadły w panikę przed mężczyzną, a rakiety wystrzeliły w pociąg. Kobieta krzyczała i błagała ludzi w pobliżu, aby powstrzymali go przed zapaleniem pochodni.

„Zatrzymał się na kilka minut, ale potem zaczął się od nowa. Martwiliśmy się, że może sprawić, że wybuchniemy.

Wypełniony uchodźcami pociąg przyjeżdża do Polski pod koniec długiej podróży (fot. Sasha Antonenko/Daniel Garner)

„Wszyscy poprosili mężczyznę w samochodzie, aby go zatrzymał i wybuchła bójka. Było więcej krzyków i płaczu. Został obezwładniony przez mężczyznę, który zabrał jego telefon komórkowy i zepsuł go, aby uniemożliwić dalszą komunikację. Nie wiem, co się z nim stało, ale najważniejsze było to, że wszyscy byliśmy bezpieczni.

Choć nie wiadomo, co wówczas robił rzekomy agent, siły rosyjskie atakują infrastrukturę kolejową, aby uniemożliwić transport obcej broni na Ukrainę.

Po dziesięciu godzinach podróży ciasnota i brak wody zaczęły dawać się we znaki, gdy pociąg pełzł w ciemności do Lwowa.

„Ludzie zaczęli mdleć, a my staraliśmy się o nie zadbać najlepiej, jak potrafiliśmy” – powiedział Sasha. „Nasze nogi znajdowały się w tej samej pozycji przez tak długi czas, że nie sądziłem, że będziemy w stanie je znowu poruszyć.

„Mój najmłodszy syn krzyczał z bólu, gdy źle się czuł, jedyne, co mogłam zrobić, to poprosić go o spanie i modlić się, aby po podróży mógł znowu chodzić.

„Polewaliśmy dzieci wodą, żeby się ochłodziły i pozwoliły pić, dopóki woda się skończyła”.

Roman i Andre wreszcie się uśmiechają po przekroczeniu granicy do Polski (fot. Sasha Antonenko/Daniel Garner)

Ogłoszenie kazało pasażerom zachować ciszę i panowała śmiertelna cisza, gdy Sasha zobaczyła w oddali eksplozje, a ci w samochodzie ponownie musieli się kryć.

„Po około 20 minutach pociąg nagle zaczął jechać z ogromną prędkością, myśleliśmy, że się przewróci lub wykolei, jakby przed czymś uciekał” – powiedziała.

„Jedliśmy przy zamkniętych oknach, przy wyłączonych światłach i bez telefonów.

„Po kolejnej godzinie powiedziano nam, że przyjedziemy za godzinę.

„To było zachęcające, ale ludzie coraz bardziej chorowali z powodu braku powietrza i wody”.

Głodna i wyczerpana Saszy i jej dzieciom udało się wstać, gdy w końcu zapaliły się światła i otworzyły się drzwi pociągu, który przyjechał do Lwowa, miejsca postoju dla milionów uchodźców uciekających przed wojną. Wychodząc na mróz, przeszli przez tory, by umyć ręce i skorzystać z łazienki.

„Zdobyliśmy trochę życia, ale nadchodziło zimno” – powiedział Sasha. „To była głęboka noc i nie wiedzieliśmy, gdzie iść dalej”.

Rodzinie udało się znaleźć kolejny zapakowany pociąg ewakuacyjny przeznaczony do Przemyśl, miasto w południowo-wschodniej Polsce. Weszli na pokład o 5 rano po kilku godzinach stania w kolejce na mrozie.

Lwów, Ukraina, 15 marca: Ukraińscy wysiedleni cywile czekają na stacji kolejowej, gdy uciekają przed wojną we Lwowie 15 marca 2022 r. Od rozpoczęcia rosyjskich operacji wojskowych na Ukrainie 24 lutego ponad 2,6 mln cywilów przesiedleni do krajów sąsiednich.  (Zdjęcie autorstwa Narciso Contreras/Anadolu Agency za pośrednictwem Getty Images)

Ukraińscy cywile w pociągu we Lwowie uciekają przed wojną w swojej ojczyźnie (fot. Narciso Contreras/Anadolu Agency via Getty Images)
Mężczyzna żegna się, gdy kobieta i dziecko wyjeżdżają pociągiem we Lwowie (fot. Narciso Contreras/Anadolu Agency via Getty Images)

„Nie mieliśmy jedzenia i tylko butelkę wody” – powiedział Sasha.

„Powiedziano nam, że zabrano nas gdzieś za granicę, nie wiedząc dokąd. Powiedziano nam wtedy, że to będzie Przemyśl.

„Po czterech godzinach podróży dotarliśmy do granicy. Nie było jedzenia, wody i było bardzo duszno. Pociąg zatrzymał się na godzinę, ludzie źle się bawili, a dzieci błagały o wyjście do łazienki.

„Czułem, że niedługo nie będę mógł oddychać i udało nam się otworzyć drzwi przedsionka, żeby wpuścić trochę powietrza. Pociąg zatrzymał się wtedy na trzecią godzinę bez podania przyczyny pasażerom.

„Nikt nie miał wody ani jedzenia, ludzie myśleli, że muszą się zebrać i wyjechać gdzieś za granicę Polski.

„Po kolejnych pół godzinie przyjechali ukraińscy pogranicznicy.

„Błagaliśmy o wodę, a oni dali nam wszystko, co mieli w swoich rezerwach. Była butelka 1,5 litra dla trzech rodzin, ale to wystarczyło, byliśmy po prostu wdzięczni, że żyjemy. Nareszcie przyjeżdżamy do Przemyśla, naszego Zbawiciela”.

Sasza i Vanni Antonenko z dziećmi przed rosyjską inwazją, podczas której chwycił za broń do walki (fot. Daniel Garner)
Daniel Garner (po prawej) przywitał swoją szwagierkę Sashę Antonenko i ich dzieci w swoim domu w Wielkiej Brytanii (zdjęcie: Daniel Garner)

Przesiedlonych cywilów powitały na granicy grupy humanitarne, które utworzyły bazy w regionie, aby zareagować na największy kryzys uchodźczy w Europie od czasów II wojny światowej.

Według ONZ od rozpoczęcia inwazji z Ukrainy uciekło ponad sześć milionów ludzi.

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych opublikowało w zeszłym tygodniu dane pokazujące, że 46 100 uchodźców przybyło do Wielkiej Brytanii z łącznej liczby 102 000 wydanych wiz.

„Dostaliśmy zupę, herbatę i kawę i były miejsca dla dzieci” – powiedział Sasha o przybyciu rodziny do Polski. „Przeżyliśmy. Dziękujemy pracownikom i wolontariuszom za ciepło i bijące serca”.

Trio udało się do Warszawy i zatrzymało się przez dwa tygodnie w hotelu, za który opłacił ich szwagier w Wielkiej Brytanii, czekając na rozpatrzenie wiz. Następnie polecieli do Gatwick, zanim dołączyli do domu Garnera w Worthing, West Sussex.

47-letni Garner powitał w swoim domu teściów, również z Kijowa po tym, jak 13 tygodni temu utknęli na wakacjach w Egipcie, na początku rosyjskiej inwazji.

Wyraził obawy, że biurokracja powoduje opóźnienia w składaniu wniosków wizowych za pośrednictwem dwóch programów rządu Wielkiej Brytanii mających na celu relokację Ukraińców uciekających ze strefy wojny. Mając dziewięcioosobową rodzinę, Garner odkrył również, że biurokracja utrudnia nowo przybyłym krewnym dostęp do pracy, szkół i innych usług w Wielkiej Brytanii.

Garner skonfigurował dostępne strony Change.org i GoFundMe tutaj

Czy masz historię, którą chciałbyś się podzielić? Kontakt [email protected]

Więcej historii takich jak ta, sprawdź naszą stronę z wiadomościami.

READ  40 lat flagowego programu Centrum Nauki Odznaka Młodego Naukowca: ponad milion odznak przyznanych studentom
Continue Reading
Click to comment

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.