Connect with us

Nauka

Bojowniczki ruchu oporu w polskich gettach – Naprzód

Published

on

Ponad dziesięć lat temu Judy Batalion przypadkowo potknęła się o książkę w języku jidysz w British Library. Książka opublikowana w 1946 roku zawierała plik zbiór wspomnień „dziewczyn z getta”, młode Żydówki, które zbuntowały się przeciwko nazistom w Polsce. Kobiety te nakłoniły gestapo do noszenia ich bagażu pełnego kontrabandy, chowały rewolwery w pluszowych misiach, rzucały koktajlami Mołotowa i bombardowały niemieckie pociągi zaopatrzeniowe. Flirtowali z nazistami, przekupywali ich whisky i cukierkami, rozstrzeliwali i zabijali. Prowadzili misje szpiegowskie dla Armii Czerwonej, zorganizowali bojową grupę antyhitlerowskich Niemców i utrzymywali prawdę o tym, co się dzieje z Żydami. Dogłębnie badając archiwa Ameryki Północnej, Polski i Izraela, Batalion odkrył dawno zapomniane wspomnienia i świadectwa, przeprowadził osobiste wywiady ze swoimi rodzinami i zebrał te narracje w nowo wydanej książce, „Światło dni”.

Przed wojną wielu buntowników było członkami polskich żydowskich grup młodzieżowych. Te ruchy, które promowały kolektywizm, socjalizm, intelektualizm i pokój, stały się tajnymi bojówkami w gettach. Członkowie musieli zmierzyć się ze starym pytaniem: walczyć czy uciekać? A jeśli walczysz, jak? Dla kogo? Dlatego? Jaki był sens niektórych żydowskich dzieci atakujących najpotężniejszą armię na Ziemi?

W lutym 1943 r. W getcie panował chłód, a powietrze ciężkie jak ołów. Ruchliwy budynek gminy był wyjątkowo cichy. Dawny gwar programów kulturalnych Freedom – kursów językowych, występów muzycznych, seminariów na temat związku między sercem a ziemią – zniknął. Żadnych głosów, żadnej muzyki.

Z pralni wyszła Renia Kukielka, 18-letnia Żydówka, wojowniczka wychodząca z konspiracyjnego ruchu oporu. Udała się na spotkanie, które odbyło się wokół dużego stołu na parterze centrali, gdzie odbyło się najważniejsze planowanie. To było znajome miejsce.

– Mamy jakieś papiery – oznajmił Herszel.

Wszyscy sapnęli. Były to złote przejścia – z Polski na przetrwanie.

Dzisiaj był dzień decyzji.

Na jednym końcu stołu stała Frumka Płotnicka z ciemnymi oczami i zmarszczką brwi. Z biednej i religijnej rodziny w Pińsku Frumka dołączyła do ruchu jako introwertyczna nastolatka i, biorąc pod uwagę jej wrodzoną powagę i analityczne myślenie, awansowała. Wraz z początkiem wojny szybko została potajemną przywódczynią.

READ  Jak wypada Covid w porównaniu z grypą?

Po drugiej stronie stołu stał Hershel Springer, jego współprzewodniczący „oddziału” będzińskiego. Kochany przez wszystkich, Herszel miał „tyle żydowskiego charakteru ludowego”, że prowadził szczerą rozmowę z każdym o wspólnych korzeniach, od woźnicy po rzeźnika, koncentrując się na swoich najbardziej błahych sprawach. Jak zawsze, jego ciepły, głupiutki uśmiech działał uspokajająco na zniszczenie na zewnątrz; brudne getto, które opustoszało każdego dnia, echo niczego.

Renia zajęła miejsce między nimi przy stole, razem z resztą młodych Żydów.

Często zachwiała się niedowierzaniem, wstrząśnięta swoją rzeczywistością. W ciągu zaledwie kilku lat z piętnastoletniej dziewczynki z sześcioma kochającymi się braćmi i rodzicami stała się sierotą, nie wiedząc nawet, ilu jej braci i sióstr jeszcze żyje ani gdzie mogą być. Z rodziną Renia podróżowała po polach pokrytych zwłokami. Później zupełnie sama uciekła przez pola. Kilka miesięcy wcześniej wyskoczyła z jadącego pociągu i przebrała się za polskiego chłopa, przyjmując rolę służącej dla częściowo niemieckiej rodziny. Nalegała, żeby chodzić z nimi do kościoła jako przykrywkę, ale za pierwszym razem trzęsła się przy każdym ruchu, bojąc się, że nie będzie wiedziała, kiedy stanąć, jak usiąść, co przekroczyć. Nastolatka stała się aktorką, grającą nieustannie. Głowa rodziny ją lubił i chwalił za czystość, pracowitość, a nawet uprzejmość. – Jasne – skłamała Renia.

„Pochodzę z wykształconej rodziny. Byliśmy bogaci. Dopiero po śmierci rodziców musiałem podjąć się pracy fizycznej. “

Była dobrze traktowana, ale gdy tylko udało jej się potajemnie skontaktować ze swoją siostrą Sarą, Renia wiedziała, że ​​musi być z nią, z tym, co zostało z jej rodziny. Sara zaaranżowała przemycenie Reni do Będzina, do tego ośrodka młodzieżowej grupy Liberdade, do której należała.

Renia była teraz wykształconą dziewczyną, która robiła pranie, ukryta z tyłu. Była tu nielegalna, intruzem wśród intruzów. Naziści podzielili podbój Polski na różne terytoria. Renia miała dokumenty tylko dla Generalnego Gubernatorstwa, obszaru, który miał służyć jako „wysypisko rasowe”, z niekończącym się źródłem niewolniczej pracy – a docelowo jako miejsce masowej eksterminacji europejskich Żydów. Nie miała żadnych dokumentów, żeby przebywać w Zaglembie, obszarze przyłączonym do III Rzeszy.

READ  Dwa zgony, 142 dodatkowe przypadki COVID-19 zgłoszone w Maine

Teraz, po prawej stronie Reni, siedziała siostra Frumki i polarna poetka, Hantze, a jej żywiołowy duch i nieubłagany optymizm oświetlały ciemny pokój. Hantze uwielbiała opowiadać swoim towarzyszom, jak oszukała nazistów, przebierając się za katoliczkę, paradując tuż przed nimi i ciągle ich oszukując. Sara z wyrzeźbioną twarzą ze spiczastymi kośćmi policzkowymi i ciemnymi, przenikliwymi oczami była obecna wraz z dziewczyną Hershela, Alizą Zitenfeld, która wraz z Sarą opiekowała się osieroconymi dziećmi w getcie. Młoda Chajka Klinger, szczera i agresywna przywódczyni siostrzanej grupy, być może również siedziała przy stole, gotowa do walki o swoje ideały: prawdę, działanie, godność.

– Mamy jakieś papiery – powtórzył Herszel. Każdy pozwolił osobie wejść do obozu internowania; pozwolił żyć osobie. Były to fałszywe paszporty z krajów alianckich, w których Niemcy byli przetrzymywani w niewoli. Posiadacze tych alianckich paszportów byliby trzymani przez hitlerowców w specjalnych obozach i powinni być wymieniani na Niemców w tych krajach – jeden z kilku systemów paszportowych, o których słyszeli w ostatnich latach. Być może, mieli nadzieję, było to uzasadnione. Zorganizowanie i uzyskanie tych dokumentów zajęło miesiące, co było niezwykle kosztownym i niebezpiecznym procesem, który obejmował wysyłanie potajemnie zakodowanych listów ze zdjęciami do wyspecjalizowanych fałszerzy. Kto by go otrzymał?

A może nikt nie powinien ich brać? Obrona czy ratunek? Walczyć czy uciekać?

To była debata, którą prowadzili od początku wojny. Niektórzy Żydzi z jeszcze mniejszą ilością broni nie obaliliby nazistów, więc jaki był sens oporu? Czy walczyli o śmierć z godnością, z zemsty, dla dziedzictwa honoru dla przyszłych pokoleń? A może walczyli, aby wyrządzić szkody, ratować i ratować – a jeśli tak, to kto? Jednostki czy ruch? Dzieci czy dorośli? Artyści czy liderzy? Czy Żydzi powinni walczyć w gettach czy lasach? Jak Żydzi czy z Polakami?

READ  Wembley może być zapakowane na finał Euro 2020, mówi angielski FA | Wiadomości z Tajwanu

Teraz należało podjąć prawdziwą decyzję.

“Frumka!” – zawołał Herszel z drugiego końca stołu, patrząc prosto w jego ciemne oczy.

Spojrzała na niego z taką samą stanowczością, chociaż milczała.

Herszel wyjaśnił, że polecenie pochodzi od jego szanowanej warszawskiej przywódczyni Zivii Lubetkin. Frumka miał użyć paszportu, aby opuścić Polskę i udać się do Hagi, siedziby Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości ONZ. Miała reprezentować naród żydowski, opowiadać światu, co się dzieje. Następnie pojedzie do Palestyny ​​i będzie oficjalnym świadkiem nazistowskich okrucieństw.

“Wychodzić?” – odpowiedział Frumka.

Renia spojrzała na Frumkę z bijącym sercem. Czuła, jak Frumka też się zatacza, prawie widziała jego bystry umysł pracujący pod jego nieruchomą twarzą. Ich liderem była Frumka, skała wspierająca wszystkich, zarówno mężczyzn, jak i kobiety. Kto zostałby zaproszony, aby z nią pojechać? Kim byliby bez niej?

– Nie – oświadczył Frumka w swój stanowczy, ale delikatny sposób. „Jeśli mamy umrzeć, wszyscy umrzemy razem. Ale – i tu przerwała – „będziemy walczyć o heroiczną śmierć”.

Słysząc jego słowa, jego bezpieczeństwo, cały pokój westchnął głośno. Jakby cały budynek został ożywiony, członkowie zaczęli tupać, a niektórzy naprawdę się uśmiechali. Frumka położył pięść na stole, prostym i szybkim jak młotek. „Już czas. Czas nabrać energii”.

I tak otrzymali jednomyślną odpowiedź: obrona. Renia, zawsze gotowa, wyskoczyła z krzesła.

Do tej pory zapomniane te bojowniczki zwabiły żołnierzy Hitlera na śmierć

Judy Batalion jest autorką White Walls: A Memoir About Mathood, Daughterhood and the Mess in Between. Jego eseje zostały opublikowane w New York Times, Washington Post, Forward, Vogue i wielu innych publikacjach. Judy posiada tytuł licencjata z historii nauki na Harvardzie i doktorat z historii sztuki na Courtauld Institute na Uniwersytecie Londyńskim oraz pracowała jako kurator muzeów i profesor uniwersytecki. Urodziła się w Montrealu, gdzie dorastała mówiąc po angielsku, francusku, hebrajsku i jidysz, obecnie mieszka w Nowym Jorku z mężem i trójką dzieci.

Continue Reading
Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *