Connect with us

Gospodarka

Orbán nie pozwoli Węgrom zapłacić ceny wojny – POLITICO

Published

on

William Nattrass jest niezależnym dziennikarzem i komentatorem mieszkającym w Pradze.

Impas z Węgrami związany z proponowanym przez Unię Europejską zakazem rosyjskiej ropy okazuje się trudniejszy do przełamania, niż wielu w Brukseli sądziło.

Ale kłótnia o propozycję UE dotyczącą zamknięcia rosyjskiej ropy ciągnęła się od miesięcy i była łatwa do przewidzenia. Rozwiązanie problemu będzie wymagało znacznie więcej niż nagłej wizyty przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen w Budapeszcie, jak to miało miejsce na początku tego tygodnia.

Komisja złagodziła już proponowany zakaz i dała Węgrom – wraz z innymi krajami Europy Środkowej – więcej czasu na wycofanie ropy, ale Budapeszt przedstawił obszerną listę dodatkowych żądań. Również retoryka premiera Viktora Orbána różni się znacząco od retoryki innych przywódców Europy Środkowej, którzy mimo podobnej zależności od rosyjskiej ropy są gotowi pomóc dokręcić śrubę Moskwie.

Ale Węgry od początku wojny Rosji z Ukrainą podchodziły fatalistycznie do zależności energetycznej. Kiedy poruszałem kwestię energetyczną z Balázsem Orbánem, dyrektorem politycznym premiera, w dniu, w którym wojska rosyjskie zaatakowały Ukrainę w lutym, powiedział bez wahania: Sankcje energetyczne to czerwona linia dla Węgier.

Orbán przemawiał w ogólnokrajowym radiu w zeszłym tygodniu opisane proponowane sankcje naftowe jako „bomba nuklearna” dla węgierskiej gospodarki. Jednak w mniej znanej, ale bardziej wnikliwej części wywiadu zakwestionował strategiczne zalety wolniejszego przejścia.

„Warto zastanowić się, czy kosztowna transformacja, która może rozpocząć się dopiero za cztery do pięciu lat, ma sens, jeśli przyczyną jest wojna” – powiedział.

Gdyby celem embarga było jedynie krótkoterminowe zaszkodzenie rosyjskiej gospodarce i skrócenie wojny, argument Orbána byłby wart rozważenia. Ale sankcje są również domagane w interesie długoterminowego bezpieczeństwa energetycznego i europejskiej solidarności z Ukrainą – iw tych sprawach ogólna polityka węgierska ma negatywny wpływ.

READ  Badanie, Wiadomości zdrowotne, ET HealthWorld

W przeciwieństwie do Polski, która uznała za niezwykle łatwe przejście od buntownika UE do oddanego zwolennika solidarności europejskiej, Węgry odmawiają podporządkowania interesów narodowych zbiorowemu międzynarodowemu wysiłkowi na rzecz Ukrainy, a Orbán broni „interesów Ameryki, Niemiec i innych” ostrzega Europejczyków. kraju” w czasie wojny może „sprzeczyć interesom Węgier”.

Jego zdaniem sankcje naftowe są punktem zwrotnym, w którym międzynarodowe wysiłki zaczynają negatywnie wpływać na Węgry, a całkowite zerwanie więzi energetycznych z Moskwą pozostawiłoby długoterminową strategię gospodarczą kraju w strzępach. Umowa na pompowanie rosyjskiej ropy na Węgry przez kolejne 15 lat była podpisany we wrześniu ubiegłego roku, a urodzi się rosyjska państwowa spółka Rosatom zbudować dwie elektrownie jądrowe dostawę swojej sieci.

Orbán uważa, że ​​wycofanie się z tej strategicznej współpracy gospodarczej byłoby rażącą zdradą jego obietnicy wyborczej, że Węgry nie zapłaci ceny wojny – to ta obietnica przyniosła mu w kwietniu miażdżące zwycięstwo w wyborach.

Węgry mają też długą, skomplikowaną historię z Ukrainą, zakorzenioną w Traktacie z Trianon, w którym dawne Królestwo Węgier straciło po I wojnie światowej dużą część swojego terytorium.

Jednym z tych utraconych regionów było Zakarpacie, obecnie część Ukrainy i wciąż zamieszkiwana przez liczną społeczność węgierską. A kiedy Węgry po raz pierwszy wyraziły sprzeciw wobec proponowanych przez UE sankcji naftowych, był przewodniczącym Rady Bezpieczeństwa Narodowego Ukrainy implikuje Węgry chciały odzyskać Zakarpacie po spodziewanym zwycięstwie Rosji.

wyrok Uniesione brwi oczywiście, ale nie należy lekceważyć politycznego znaczenia Zakarpacia. Posiadając jedne z najcenniejszych zabytków kultury na Węgrzech, od lat stanowi główną przeszkodę w stosunkach węgiersko-ukraińskich.

Orbán już wcześniej portretował prawo ukraińskie Ograniczył używanie języków mniejszości w życiu publicznym jako dyskryminacji Węgrów na Zakarpaciu i chwalił się w zeszłym tygodniu: „Węgrzy odłożyli na bok sposób, w jaki traktowali nas Ukraińcy. . . nie musimy dyskutować, dlaczego odebrali Węgrom możliwość nauczania języka ojczystego i dlaczego znęcali się nad Węgrami tylko dlatego, że są Węgrami”.

READ  IKEA odkupuje używane meble

Węgry nie podzielały przed wojną strachu swoich sojuszników przed Rosją i teraz sceptycznie odnoszą się do ich niepohamowanego entuzjazmu dla sprawy ukraińskiej. A gdy komisja próbuje przekonać Orbána do zmiany zdania, utrudniają ją jej własne złe związki z Budapesztem.

Bruksela zdecydowała się zaledwie w zeszłym miesiącu – w czasie, gdy tymczasowy podmiot zrodzony z pragmatyzmu powinien był przebić wszystkie inne względy – o oficjalnym uruchomieniu mechanizmu warunkowego praworządności, który ma zatrzymywać fundusze z Węgier. Nic więc dziwnego, że Orbán może teraz kpić z wezwania do „solidarności”, gdy blok stara się go pozyskać.

Continue Reading
Click to comment

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.