Connect with us

Zabawa

Najbardziej wstrząsający film Agnieszki Holland

Published

on

Najbardziej wstrząsający film Agnieszki Holland

Do jej wielu osiągnięć należy polska pisarka Agnieszka Holland, która wyreżyserowała kilka znakomitych odcinków HBO Kabeli wyraża mieszankę realizmu dokumentalnego i intensywności trzymającej w napięciu Zielona granica, pełen pasji portret mężczyzn i kobiet borykających się z kryzysem bez łatwego rozwiązania i przewidywalnego zakończenia. Najnowszy film Hollanda, pokazywany w tym roku na Festiwalu Filmowym w Nowym Jorku, jest nieco przesadzony, co skutkuje powtórzeniami, które podważają jego siłę oddziaływania, mimo że film unika ukazania większych sił odgrywających rolę w tej grze nieszczęść. Niemniej jednak jego gniewowi towarzyszy empatia, której pełno jest w jego opowieści o nieszczęściu, którego akcja rozgrywa się w koszmarnym regionie między Białorusią a Polską.

Zielona granica rozpoczyna się ujęciem lotniczym pierwotnego lasu, przechodzącym z koloru w popielaty czarno-biały, po którym następuje scena rozgrywająca się w 2021 roku w samolocie, którego pasażerami jest syryjska rodzina – ojciec Bashir (Jalal Altawil), matka Amina (Dalia Naous) . ), ojciec Aminy (Mohamad Al Rash) i jej trójka dzieci: Nur (Taim Ajjan), Ghania (Talia Ajjan) i mały Mahir (Sebabastian Svaton) – a także pochodząca z Afganistanu Leila (Behi Djanati-Atai).

Oprócz późnego zdjęcia ptaków lecących w formacji V, jest to ostatni raz, kiedy film Hollanda zbliża się do nieba. Po wylądowaniu na Białorusi klan zgadza się zabrać ze sobą Leilę w drogę do Polski, kolejnego przystanku w podróży, która ma zakończyć się w Szwajcarii. Gdy tylko wyruszą w drogę, pojawiają się problemy: kierowca zatrzymuje się w odległym lesie obok uzbrojonych żołnierzy, żąda dodatkowego okupu w wysokości 300 dolarów i wyrzuca ich z pojazdu. prowadzone pod ogrodzeniem z drutu kolczastego do Polski.

To szokujące, ale kiedy Leila potwierdza swoją lokalizację za pomocą telefonu komórkowego z wyczerpującą się baterią, wszyscy odczuwają ulgę i wiwatują, ponieważ ich celem jest wejście do UE. Niestety fantazje o prostym azylu są krótkotrwałe, gdyż bohaterowie szybko stają się pionkami w geopolitycznej grze w gorące ziemniaki, której szczegółów oni (i my) stopniowo poznajemy. Najwyraźniej Białoruś – na rozkaz swojego prezydenta Aleksandra Łukaszenki i za nim Władimira Putina – zwabiła uchodźców do kraju, aby dosłownie zrzucić ich na Polskę, wywołując w ten sposób katastrofę humanitarną.

READ  Oliwia Bieniuk o związku ojca z Martyną Gliwińską. „Była dla nas gotowa na obiad”

Z kolei coraz bardziej prawicowa Polska odpowiedziała po prostu łamaniem własnego prawa i nakazaniem żołnierzom „wypychania” migrantów na Białoruś. Jak mówi jedna z ciężarnych kobiet, powoduje to, że uchodźcy są traktowani jak piłka nożna, rzucani tam i z powrotem w niekończącym się cyklu nędzy, separacji, przemocy i śmierci.

W centrum uwagi są Bashir, Amina i ich rodzina Zielona granicaW początkowej części filmu Holland, z bliska i osobista relacja Holland z jej przeżyć wywołuje głęboką empatię i współczucie. Oczywiste jest, że ich celem jest humanizacja jako kontrapunkt dla wspólnych kampanii dehumanizacyjnych Polski i Białorusi – co zostało oczywiste przez dowódcę polskiej straży granicznej, który mówi swoim podwładnym, że uchodźców nie postrzega się jako ludzi, ale jako „broń” Putina. przeciwko swemu narodowi”.

Jeden z tych żołnierzy, Jan (Tomasz Włosok), wkrótce zajmuje centralne miejsce i oferuje alternatywne spojrzenie na tę katastrofę. Jan jest mężem kobiety w ciąży i obecnie remontuje swój przyszły dom. Musi wykonywać brudną robotę w Polsce, podczas gdy jego żona musi radzić sobie z klientami sklepów spożywczych i filmami z mediów społecznościowych, które przedstawiają go i jego wojskowych braci jako faszystowskie potwory.

Opierając się na bystrym scenariuszu Macieja Pisuka i Gabrieli Łazarkiewicz-Sieczko, Holland poszerza zakres swojego materiału, skupiając swoją uwagę na grupie aktywistów, na czele których stoi praktyczna Marta (Monika Frajczyk) i jej waleczna siostra Zuku (Jasmina Polak), które podejmują ryzykują, aby zapewnić sobie bezpieczeństwo, wkradając się na ten zakazany obszar i pomagając uchodźcom w potrzebie. Nie oznacza to jednak, że faktycznie należy je wypędzać z lasu, gdyż ryzyko jest zbyt duże.

Podobnie jak obcokrajowcy próbujący przedostać się do Polski, działacze stoją przed nieuniknionym dylematem: schronienie jest możliwe jedynie formalnymi kanałami, ale uruchomienie tych oficjalnych procesów zaalarmuje straż graniczną, która następnie niezwłocznie przesiedla uchodźców (nielegalnie) na Białoruś. W tak czarnym scenariuszu jedyną opcją jest podjęcie ryzyka i ucieczka. Ale jak Leila i Nur dowiadują się w najbardziej rozdzierającej serce scenie filmu, to również ma potencjalnie tragiczne konsekwencje, od których nie ma odwrotu.

READ  Shen Yun zachwyca publiczność w Polsce spektakularnym występem w Teatrze Łódzkim

Wzmocnieni niezmiennymi i poruszającymi występami, Zielona granica zafascynowany jest także psychiatrą Julią (Maja Ostaszewska), która mieszka niedaleko „strefy wykluczenia” i po traumatycznym incydencie postanawia przyłączyć się do działaczy w ich sprawie. Holland uchwycił to bolesne szaleństwo z wielu fascynujących perspektyw, a monochromatyczne zdjęcia Tomasza Naumiuka wyostrzają okropność. Reżyserka świadomie pozostaje twarda, aby podkreślić bezpośredniość swojej historii. Jednak takie podejście kosztuje film poczucie burzliwych czynników gospodarczych, kulturowych i politycznych, które doprowadziły do ​​tej sytuacji kryzysowej. Ulotne audycje radiowe i fragmenty dialogów zapewniają wystarczający kontekst, aby uniknąć zamieszania, ale brak dodatkowego rozdziału na temat korytarzy władzy pozwala negocjacjom dotrzeć do sedna bez konieczności zadawania sobie skomplikowanych, ogólnych pytań.

Jednocześnie druga połowa filmu nie mówi nic, czego pierwsza połowa nie wyjaśniła już wcześniej. Postęp Hollanda jest przepojony tak słusznym gniewem i smutkiem, że Zielona granica nigdy nie jest nudne ani pouczające, są też momenty zapierającej dech w piersiach brzydoty, jak na przykład Jan i kolega z patrolu natrafiają na zwłoki w lesie i postanawiają wyrzucić je przez płot na Białoruś, zanim zostaną odkryci (i zastrzeleni) przez wrogich sąsiadów. Mimo to w kółko trafia w te same nuty, co okazuje się frustrujące właśnie dlatego, że niezamierzony efekt zawęża perspektywę, a nie ją poszerza. To samo można powiedzieć o epilogu z 2022 r., który wyjaśnia jego nadrzędny rdzeń polityczny, a tym samym zmniejsza jego chaotyczną złożoność.

Dramat Hollanda jest tak wściekły, że zamiast wzmagać się, pędzi dalej różnymi drogami do piekła. Może to uniemożliwia mu konsekwentne osiąganie wyżyn emocjonalnych, których szuka, ale w dziwny sposób pasuje również do współczesnej tragedii o kurczeniu się nadziei.

Czy podobała Ci się ta recenzja? Zarejestruj się, aby otrzymywać nasz cotygodniowy dziennik Zobacz Pomiń biuletyn Oglądaj w każdy wtorek i dowiedz się, które nowe seriale i filmy warto obejrzeć, a które nie.

Continue Reading
Click to comment

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *