Dostarczamy HUMANistycznych inspiracji - ZNAJDŹ NAS NA FACEBOOKU! Albo od razu polub
Sport – idealne uzależnienie

Sport – idealne uzależnienie

Humanmag

Okazuje się, że zdrowy styl życia, możemy przekształcić w zdrowy tryb życia, a czas „nałogowego” lenistwa zastąpić przyjemnym wysiłkiem fizycznym. Jak to zrobić? To jak wyglądamy i jak się czujemy zależy od wielu czynników, na które mamy wpływ. Wszystkie ograniczenia zaczynają się i kończą w naszym umyśle. O metamorfozie, zdrowym już trybie życia i celebrowanej pasji do sportu rozmawiamy z Kasią Kępką.

Piotr Sawczuk
Poniedziałek, 11 Stycznia 2016

  • Skomentuj

- Pamiętasz punkt zwrotny w swoim życiu, kiedy zaczęłaś ćwiczyć?

Oczywiście, że pamiętam. Wszystko zaczęło się klasycznie – od wejścia na wagę. Weszłam, zobaczyłam to, czego zobaczyć nie chciałam, czyli „6” z przodu i to odkrycie na tyle mnie zaniepokoiło, że zaczęłam prowadzić prywatne śledztwo, zadawać sobie pytania o co chodzi, jak to się stało, kiedy, dlaczego? I tu, mała dygresja, to że waga wskazuje 60kg, nie oznacza oczywiście, że człowiek jest otłuszczony i w tragicznej kondycji, ani też, że powinien natychmiast się załamać. Waga niekoniecznie prawdę ci powie. Można ważyć ponad 60kg i być w świetnej fizycznej formie, ale niestety to nie był akurat mój przypadek. Oczywiście nie trudno było dotrzeć do powodów takiego stanu rzeczy. Data w dowodzie się nie zmieniła, a w kalendarzu – owszem. Usportowiona może byłam, ale w czasach podstawówki i wczesnego liceum, a od tamtej pory trochę czasu (nie wiem kiedy) upłynęło. Przerwę od treningów mogłam mierzyć już nie w miesiącach, a w latach... Gdy to ze sobą ustaliłam, postanowiłam oczywiście ostro wziąć się do pracy. Niestety, zabrałam się do tego pewnie podobnie jak większość osób, które postanawiają natychmiast "coś ze sobą zrobić", dość nieumiejętnie. Chwytałam się raz po raz różnych cudownych diet i zanim dotarłam do tego, że jedynym słusznym rozwiązaniem jest racjonalne odżywianie i zbilansowane posiłki, przetestowałam na sobie kilka raczej mniej niż bardziej skutecznych metod. Tę, nazwijmy to, pierwszą walkę o wymarzoną sylwetkę skończyłam po półtora roku z wynikiem + 2 kg.

Na szczęście, niedługo potem odnalazłam właściwą drogę.

fot. Adam Tuchliński
fot. Adam Tuchliński

- Zajmujesz się treningiem funkcjonalnym. Przeczytałem, że każdemu z nas przy codziennych obowiązkach takich jak: zakładanie butów, noszenie zakupów, wsiadanie do samochodu, przydaje się trening funkcjonalny. A jak to wyjaśnić profesjonalnie, jakie zalety ma taki trening?

Ja miałam to szczęście, że na swojej drodze spotkałam Szymona Gasia, który jest świetnym, charyzmatycznym trenerem, specjalistą od motoryki i kształcił się w Stanach Zjednoczonych, gdzie trening funkcjonalny jest powszechnie stosowany. W Polsce ten rodzaj aktywności jest ciągle nowym zjawiskiem, na siłowniach wciąż króluje trening kulturystyczny i nadal panuje kult Arnolda Schwarzeneggera. Choć trzeba przyznać, że ostatnio sytuacja zaczyna się zmieniać. To właśnie Szymon przekazał mi miłość do treningu funkcjonalnego, który w odróżnieniu od tego kulturystycznego skoncentrowany jest nie na konkretnym mięśniu, ale na ruchu tego mięśnia. Nie pracujemy więc bicepsem tylko po to, aby później móc podziwiać go w lustrze, a nad sylwetką po to, by wygrać kulturystyczne zawody. Pracujemy nad tym, by mięsień był funkcjonalny, by móc wykorzystać jego siłę i sprawność w normalnym, codziennym życiu. Poprawiamy wszystkie cechy motoryczne po to by być silnym, sprawnym, mobilnym człowiekiem, który potrafi chodzić, biegać, rzucać, łapać, podnieść walizkę, gdzieś się wdrapać, który ma dobrą koordynację w tułowiu i dobrą stabilizację. To dlatego, taki trening przydaje się każdemu, bo przydaje się on w codziennym życiu. Trenujesz ruchy, które codziennie wykonujesz, a których nie wypracujesz ćwicząc na maszynach. Chodzi o to, żeby usprawniać naturalny ruch, usprawniać ciało. Dlatego funkcjonalny.

fot. Adam Tuchliński
fot. Adam Tuchliński

- Czyli, jeśli wracamy po 8 godzinach siedzącej pracy, i jedyny ruch jaki wtedy wykonujemy to dodawanie gazu, hamowanie i skręcanie kierownicą w aucie, ewentualnie zrobienie małych zakupów, to jest to idealny trening dysfunkcjonalny?

Absolutnie dysfunkcjonalny. Kiedyś ludzie polowali, rąbali drewno, gonili zwierzynę, dużo się ruszali, a teraz całymi dniami siedzimy i zatracamy przez to mobilność w stawach. Nie zdajemy sobie sprawy z tego, że to się prędzej czy później odbije na naszym zdrowiu.

- Co byś doradziła osobom, które prowadzą niezdrowy tryb życia? Jak zacząć o siebie dbać?

Najważniejsze jest to, żeby uświadomić sobie, że po prostu trzeba się ruszać. Jeśli nie dla urody to dla zdrowotności. Ludzie zapytani o to czy dbają o regularny ruch często żartują: „A daj spokój, ja mam mięsień piwny, ja się świetnie ze sobą czuję...”. Trzeba sobie uświadomić, że kiedyś i tak będziemy zmuszeni zająć się swoim zdrowiem. Jeśli zaniedbamy je teraz, później prawdopodobnie zostaną nam już tylko wizyty u lekarzy specjalistów i odsiadywanie w kolejkach pod gabinetem. Zawalczmy o swoje zdrowie póki lekarstwem może być sport. Odrzućmy wymówki z cyklu "nie mam czasu".

fot. Adam Tuchliński
fot. Adam Tuchliński

- To chyba najczęstsza wymówka.

Przecież nikt nie ma czasu. Najczęściej słyszę „bardzo chcę ćwiczyć, bardzo, ale nie mam czasu. Przy moim trybie pracy to niemożliwe...”. To była również jedna z moich ulubionych wymówek. A znasz kogoś kto ma czas?

- Chciałbym znać, ale nie mam czasu na poznanie takiej osoby.

(śmiech) Ja nie znam nikogo, kto ma czas. Jak masz czas, to idziesz do sklepu, do mechanika z samochodem, spotkać się z koleżanką, do kina, na angielski, rosyjski, musisz przecież posprzątać, ugotować, odebrać dzieci z przedszkola. Ludzie generalnie nie mają czasu. Jeśli mają czas wolny, to szybko coś w nim planują. To jest normalne. Na ruch powinniśmy jednak znaleźć czas. Trzeba popatrzeć realnie na to co robimy w ciągu dnia, w ciągu tygodnia i odpowiednio zmodyfikować swój grafik. Jeśli mamy rodzinny obiad, który trwa 2 godziny, a później chcemy iść do kina, możemy skrócić obiad o godzinę, a do kina wybrać się innego dnia lub nie wybrać się wcale. Mamy wtedy do wykorzystania 3 godziny, które można poświęcić na jakąś aktywność fizyczną. Warto to zrobić. Mnie też wydawało się, że nie mam czasu na sport, że przy moim trybie życia i pracy, nie ma mowy o regularności, gotowaniu, pakowaniu sobie jedzenia w pojemniki... A jednak się udało.

- Ruch to zdrowe uzależnienie? Można się uzależnić od ruchu?

To jest idealne uzależnienie. Przy okazji niezły pomysł na zmianę nałogu. Podobno suma nałogów musi się zgadzać, w związku z tym można na przykład odstawić papierosy, a uzależnić się od treningu. To korzystna wymiana.

- Poczekaj, zwizualizuję sobie takie zdarzenie... Nie dam rady...

(Śmiech). Wiadomo, że łatwo się mówi, „zacznij, zacznij, a potem to pokochasz, nie będziesz mógł żyć bez treningu”. Jak to słyszysz myślisz sobie „Boże, co ona gada, wariatka. Przecież to boli, męczy i zabiera cenny czas”. Po prostu trzeba podjąć wyzwanie i sprawdzić to na własnej skórze.

fot. Adam Tuchliński
fot. Adam Tuchliński

- Powiedziałaś w jednym z wywiadów „Uwielbiam, kiedy po biegu z czystym sumieniem mogę zjeść swoje ulubione danie” - jakie to danie, na co możesz sobie pozwolić?

Teraz akurat jestem na etapie szarlotki jaglanej, która jest przepyszna. Lubię zdrowe jedzenie i w ogóle bardzo lubię jedzenie. Zdrowa dieta nie polega na tym by na okrągło jeść sałatę.

- Śniadanie: sałata rzymska, na obiad lodowa, a na kolację radicchio z roszponką...?

Wieczne katowanie się liśćmi sałaty i bycie na głodzie to bardzo złe rozwiązanie. Jeśli uczciwie trenujemy to od czasu do czasu i tort bezowy nam nie straszny.

- Pozwalasz sobie na tort bezowy?

Tak. (śmiech) Pozwalam sobie, chociaż mówiąc prawdę, rzadko. Ja akurat nie jestem szczęściarą, która może wcinać do woli bez konsekwencji. Muszę pilnować diety, ale tak jak powiedziałam, pozwalam sobie i na torcik i na serniczek i na inne, najchętniej jednak zdrowe, smakołyki, ale lojalnie ostrzegam – nie powinno się tego robić na początku drogi i oczywiście nie do każdej porannej kawy.

- Dieta.

Dieta...(śmiech)

- O właśnie. O Twoją reakcję na to słowo mi chodziło. Ty się uśmiechnęłaś, a większość ludzi na to słowo reaguje jak na słowo – wojna.

Wiesz, kiedy myślę sobie o dietach, w których musisz wszystko skrupulatnie ważyć, mierzyć i liczyć kalorie to nie dziwią mnie takie reakcje. Wydaje mi się, że poszukiwanie diety cud nie ma sensu. Jeżeli na zawsze nie zmienimy swoich złych żywieniowych nawyków i nie zaczniemy odżywiać się świadomie, to nic z tego nie będzie. Po pierwsze więc jedzmy. Po drugie – jedzmy regularnie, powiedzmy co trzy godziny. Po trzecie, odrzućmy produkty niezdrowe, przetworzone, smażone, sosy, tłuściochy, fast foody i to już będzie połową sukcesu. Racjonalne odżywianie plus aktywność fizyczna trzy razy w tygodniu i wymarzony efekt gwarantowany.

- Okazuje się chyba, że najtrudniej jest wytrwać w konsekwencji. Jak sobie z tym poradzić? Czy potrzeba rewolucji w myśleniu, aby zrozumieć, że to sposób na życie?

Sport i zdrowa dieta muszą stać się dla nas czymś normalnym, naturalnym. Trening trzy razy w tygodniu powinniśmy robić obowiązkowo dla zdrowia i higieny osobistej. Choćby krótki, 20 minutowy przed komputerem w domowym zaciszu. Na początku może być ciężko, ale w końcu się przyzwyczaimy i stanie się to naszą zdrową rutyną. Jak już zobaczymy pozytywne efekty ćwiczeń, nie będziemy wcale chcieli się poddawać.

-  Co wyeliminowałaś ze swojego jadłospisu? Czego nie ma dziś w Twojej lodówce?

Wielu rzeczy tam nie ma. Mocno przetworzonych produktów, owocowych jogurtów, jaj niewiadomego pochodzenia, gotowych sosów, majonezu... Staram się za to zawsze mieć rybę i warzywa. Workami z bazaru przynoszę cieciorkę i kaszę jaglaną. Rano zawsze jem ciepłą owsiankę lub jaglankę z suszonymi owocami i płatkami migdałowymi. Kasza jaglana często bywa z resztą bazą moich posiłków. Gotuję wieczorem cały garnek a potem wcinam z cieciorka, rybą albo soczewicą, do tego warzywa i pyszny, pożywny posiłek gotowy.

- Od jakiegoś czasu, w Polsce, bardzo widoczna jest moda na bycie fit.

Bardzo się z tego cieszę. Moda na bycie fit jest akurat tą dobrą rzeczą, która przyszła do nas ze Stanów Zjednoczonych. Tam, oprócz rzeszy ludzi otyłych jest przecież mnóstwo osób regularnie uprawiających sport. Co ważne, nie są to tylko ludzie młodzi, ale osoby po 80-tce czy bliżej 90-tego roku życia, które uprawiają jogging, spacerują i jest to dla nich zupełnie naturalne. Udowadniają nam oni, że można być sprawnym i cieszyć się życiem również w późniejszym wieku. Mam nadzieję, że niebawem i w Polsce częściej będziemy spotykać aktywnych staruszków.

fot. Adam Tuchliński
fot. Adam Tuchliński

- Niedawno, jak rozmawiałem z moim, 85-letnim, mieszkającym na wsi dziadkiem i powiedziałem, że chodzę na siłownię, tłumacząc, że ćwiczę, podnoszę ciężarki, męczę się, dziadek zapytał mnie: „A ile Ci za to płacą?”

(Śmiech) A widzisz, dziadek pewnie przez całe swoje życie na roli uprawiał „trening funkcjonalny” (śmiech) i na dodatek codziennie miał świeżą dostawę pysznego, zdrowego jedzenia. Szczęściarz. A my miastowi musimy trenować w centrach treningowych by być w tak dobrej formie i długo cieszyć się zdrowiem.

- Zbliża się zima. Wymówek do rozpoczęcia ćwiczenia, jest jeszcze więcej. Jest zimno, ponuro, trzeba odśnieżyć samochód, można się przeziębić podczas joggingu.

Od biegów będzie nas bolało gardło, o szesnastej już jest ciemno, o szóstej jeszcze jest ciemno... (śmiech). Zimą można być tak samo aktywnym jak latem. Jak już zdążyliśmy ustalić jest to kwestia określenia priorytetów i uświadomienia sobie tego, że aktywność to nasz obowiązek. Śpimy, jemy, myjemy zęby, idziemy na trening, takie życie (śmiech).

- Cytując Kazika Staszewskiego z piosenki „Cztery Pokoje” - „Polacy są tak agresywni, a to dlatego, że nie ma słońca.”. Może udałoby się przekonać ludzi do ruchu tym, że brak słońca może być zastąpiony endorfinami, czyli hormonem szczęścia, który wydziela się do mózgu podczas wysiłku fizycznego.

Jak tylko zaczynasz trenować, od razu czujesz się lepiej. Endorfiny dają natychmiastowy zastrzyk szczęścia. A do tego efekty naszej ciężkiej pracy robią swoje. Po miesiącu już widzimy wyraźną różnicę w ciele, po trzech, możemy zaobserwować naprawdę wielką zmianę naszej sylwetki. Wtedy już nie przychodzą nam do głowy pytania z cyklu: czy będę musiał robić to do końca życia, po co ja się mam tak męczyć, czy warto wstawać rano na trening... Wtedy już wiemy, że chcemy trenować, bo to jest super, bo to jest zdrowe i do tego przynosi efekty.

fot. Adam Tuchliński
fot. Adam Tuchliński

- Latem, 2015 roku wzięłaś udział w akcji „#latostrefa” w Darłówku nad polskim Morzem. Środki na ten cel pochodziły z funduszy norweskich EOG. Czy taki grupowy trening, sportowe spotkania plenerowe są fajnym przedsięwzięciem?

To jest rewelacyjny pomysł na aktywne spędzenie czasu. Osoby ćwiczące w grupie wzajemnie się motywują, jest radość, jest energia. Poza tym plenerowe treningi grupowe to doskonałe wyjście dla osób, które z różnych powodów nie mogą pozwolić sobie na chodzenie do klubu fitness. Zostaliśmy z Szymonem zaproszeni do tego projektu i nie wahaliśmy się ani chwili. Uważamy, że każda forma promocji aktywności fizycznej, jest dobra, a jeśli jest to otwarty dla wszystkich trening nad brzegiem morza to już w ogóle cudownie. Z tego co wiemy osoby ćwiczące z nami w Darłówku również były zadowolone. Narzekały jedynie na zakwasy (śmiech), ale to akurat znaczy, że również na takim rekreacyjnym, plażowym treningu można porządnie popracować i dać z siebie wszystko.

- Podsumowując, czy zgodziłabyś się ze stwierdzeniem, że „ciało to stan umysłu”?

Pracując nad ciałem, pracujemy również nad duchem. Są to naczynia mocno połączone. Kochajmy i dbajmy o swoje ciało, a poczujemy się lepiej, zyskamy pewność siebie i unikniemy wielu problemów również tych natury psychicznej. To pewne. Życzę powodzenia!

Rozmawiał: Piotr Sawczuk

Katarzyna Kępka, polska prezenterka telewizyjna, urodzona 22 września 1982 roku w Warszawie. Telewizyjną karierę rozpoczęła prowadząc programy rozrywkowe w muzycznej stacji Viva Polska. W latach późniejszych związana ze stacją Polsat oraz Tvn Meteo Active. Obecnie, wraz z Szymonem Gasiem, tworzy duet treningowy Gym Break. Jest promotorką treningu funkcjonalnego, fanką zdrowego trybu życia oraz współwłaścicielką Centrum Treningu Funkcjonalnego - Gym Break Center w Warszawie.

AKCJA #LATOSTREFA SFINANSOWANA ZOSTAŁA
ZE ŚRODKÓW FUNDUSZY NORWESKICH I EOG.

REKOMENDOWANE DLA CIEBIE