Close Menu
    Facebook X (Twitter) Instagram
    HUMANMAG
    • Dom
    • Nagłówki
    • Świat
    • Biznes
    • Nauka
    • Technika
    • Sport
    • Rozrywka
    HUMANMAG
    Home»Nauka»Słońce może mieć dawno zaginionego bliźniaka
    Nauka

    Słońce może mieć dawno zaginionego bliźniaka

    31 sierpnia, 2020Brak komentarzy6 Mins Read
    Facebook Twitter Pinterest LinkedIn Reddit WhatsApp Email
    Słońce może mieć dawno zaginionego bliźniaka
    Share
    Facebook Twitter Pinterest Reddit WhatsApp Email

    Najbardziej odległy region naszego Układ Słoneczny, sfera ciemnych, lodowych szczątków za Neptunem, jest zbyt zatłoczona. Wszystko to, poza zasięgiem starożytnego dysku gazu i pyłu, który uformował planety, nie pasuje do naukowych modeli formowania się Układu Słonecznego. Teraz para badaczy zaproponowała nowe spojrzenie na tę daleką tajemnicę: nasze Słońce ma dawno zaginionego bliźniaka. Dwie gwiazdy spędziły dzieciństwo na zbieraniu przelatujących szczątków z przestrzeni międzygwiazdowej, tłocząc się na zewnętrznych krańcach Układu Słonecznego.

    Nie możemy zobaczyć tego bliźniaka. Gdziekolwiek jest – jeśli kiedykolwiek istniał – oderwał się od swojej orbity wraz z naszym słońcem eony temu. Od tego czasu dwie gwiazdy okrążyłyby Drogę Mleczną kilkanaście razy i mogły znaleźć się w zupełnie innych obszarach przestrzeni. Ale zapis o wpływie tego utraconego bliźniaka na nasz Układ Słoneczny może pozostać w naszej chmurze Oorta – tajemniczym sąsiedztwie komet i skał kosmicznych na zewnętrznych granicach wpływu naszego Słońca.

    Chmura Oorta to dziwne miejsce. W przeciwieństwie do planet i asteroid w wewnętrznym Układzie Słonecznym, które leżą na pojedynczym płaskim dysku wokół Słońca, tworzy pustą kulę szczątków otaczającą Układ Słoneczny we wszystkich kierunkach. W porównaniu z planetami wewnętrznymi, ci odlegli dryfujący doświadczają bardzo mało światła słonecznego powagai można je łatwo wyrzucić z orbit w przestrzeń międzygwiazdową. Najbardziej odległe obiekty w tej sferze są ledwo połączone z naszym słońcem, dryfując 100 000 razy dalej od słońca niż Ziemia.

    Związane z: 11 najpiękniejszych równań matematycznych

    „To właściwie połowa drogi do najbliższej gwiazdy, Alpha Centauri” – powiedział współautor badania Avi Loeb, astrofizyk z Harvardu. „Jeśli Alfa Centauri ma również obłok Oorta, jeśli wszystkie gwiazdy mają obłoki Oorta, to wszystkie dotykają się jak kule bilardowe i przestrzeń jest nimi wypełniona”.

    READ  Polskie odkrycie może zaowocować opracowaniem nowych terapii przeciwwirusowych

    Nasza chmura Oorta jest mniej zatłoczona dużymi obiektami niż wewnętrzny Układ Słoneczny. Przelatuj przez nią statkiem kosmicznym, a raczej nie spotkasz niczego. Ale nadal zawiera znacznie więcej rzeczy niż powinno, powiedział Loeb. Prawdopodobnie w chmurze znajduje się około 100 miliardów pojedynczych obiektów, głównie kawałków skał i lodu. Nie możemy ich zobaczyć bezpośrednio, ale jest na to wiele dowodów: komety, które zanurzają się w wewnętrzny układ słoneczny z chmury Oorta w regularnych odstępach czasu.

    Istnieją dowody na jeszcze większe rzeczy w chmurze Oorta. Od kilku lat naukowcy przyglądający się znanym obiektom poza gromadą Neptuna sugerują, że może istnieć tam nieznana planeta, która pociąga je do formowania. Ta Planeta 9 byłaby do 10 razy cięższa od Ziemi, chociaż jeszcze jej nie widziano. Cała ta masa daleko poza Neptunem powoduje problemy dla astronomów, powiedział Loeb. Podobnie jest z faktem, że chmura Oorta tworzy kulę, kiedy wydaje się, że wszystkie planety i asteroidy w wewnętrznym układzie słonecznym uformowały się z jednego płaskiego dysku pyłu i gazu.

    „Pytanie brzmi: jak to się stało?” Loeb powiedział Live Science. „Popularny pogląd jest taki, że być może zostały one rozproszone z dysku, z którego powstały planety”.

    Ilustracja pokazuje, że chmura Oorta jest zdecydowanie największą częścią naszego Układu Słonecznego, sięgającą daleko poza pierścień planet wewnętrznych i asteroid.

    Ilustracja pokazuje, że chmura Oorta jest zdecydowanie największą częścią naszego Układu Słonecznego, sięgającą daleko poza pierścień planet wewnętrznych i asteroid. (Zdjęcie: NASA / JPL)

    Loeb powiedział, że w chmurze są obiekty, które najwyraźniej pochodzą z wewnętrznego układu słonecznego. Ale duże obiekty na tym grubym „rozproszonym dysku” stanowią tylko ułamek – około 1/50 – całkowitej liczby dużych obiektów krążących poza Neptunem. Symulacje formowania się chmur Oorta, w których wszystkie obiekty pochodzą z wewnętrznego Układu Słonecznego, sugerują, że powinno to mieć od jednej trzeciej do jednej dziesiątej liczby dużych obiektów, które wydaje się zawierać.

    „Nie da się w ten sposób łatwo wyjaśnić dużej liczby obiektów chmurowych Oorta” – powiedział Loeb.

    A jeśli założymy, że orbituje tam duża planeta, zatłoczona chmura Oorta staje się jeszcze trudniejsza do wyjaśnienia.

    W tym przypadku Loeb wraz ze swoim częstym współpracownikiem, studentem Harvardu, Amirem Siraj, zasugerował, że słońce mogło współpracować z zagubionym bliźniakiem, aby uchwycić przechodzące obiekty z kosmosu.

    Teoria brzmi następująco: astronomowie już zgadzają się, że Słońce, podobnie jak większość gwiazd, prawdopodobnie uformowało się w ciasną gromadę z wieloma innymi gwiazdami w galaktycznej kieszeni pyłu i gazu. Ten gwiezdny żłobek był prawdopodobnie pełen zbuntowanych obiektów – komet międzygwiazdowych i być może cięższych obiektów, takich jak planety. Ale sama grawitacja słoneczna prawdopodobnie nie była wystarczająco silna, aby przyciągnąć tak wiele tych obiektów na orbity Oorta.

    Ale co, jeśli słońce i inna gwiazda krążą wokół siebie? Wrzuć tego binarnego towarzysza do miksu, a obliczenia ulegną zmianie. Zakładając, że obie gwiazdy były mniej więcej tej samej wielkości i okrążały się w odległości 1000 razy większej od Ziemi od Słońca (około 1,5% roku świetlnego), ich zbiorowa grawitacja mogłaby złapać kawałki skał i lodu z ośrodka międzygwiazdowego . Zanim Słońce i jego bliźniak oddalą się od siebie – ich orbity prawdopodobnie zostaną przerwane przez bliskie spotkanie z trzecią gwiazdą – każde z nich byłoby spowite chmurą Oorta o wiele grubszą niż to, co uchwyciłyby słońce i jego bliźniak.

    – Jest kilka fajnych rzeczy w tej teorii – powiedział Loeb. Zgrabnie wyjaśnia nie tylko liczbę obiektów w chmurze Oorta, ale także jej kształt. Obiekty uchwycone przypadkowo z kosmosu utworzyłyby wokół Słońca kulę, tak jak widzimy, a nie dysk.

    Związane z: 5 powodów, dla których warto dbać o asteroidy

    „Piękne jest to, że możemy to przetestować” – powiedział.

    Jeśli Loeb i Siraj mają rację, to astronomowie prawdopodobnie nie docenili liczby naprawdę ogromnych obiektów w chmurze Oorta. Z podwójnym towarzyszem, Słońce powinno uchwycić nie tylko wciąż hipotetyczną Planetę 9 ze swojej gromady urodzeniowej, ale także wiele planet karłowatych – obiektów takich jak Ceres i Plutona z wewnętrznego układu słonecznego – który nadal krążyłby po tej bardzo odległej części kosmosu.

    W tej chwili nie ma dowodów na istnienie tych planet karłowatych. Ale słaba i odległa chmura Oorta jest nadal tak słabo poznana, że ​​ich brak w danych nie jest zaskakujący, powiedział Loeb.

    A Wielki Synoptyczny Teleskop Przeglądowy (LSST), który ma zostać ukończony w Chile w 2021 r., Przeskanuje niebo z niespotykaną dotąd szczegółowością w poszukiwaniu takich właśnie ciemnych, odległych obiektów, powiedział Loeb. Jeśli pierwszy długi skan kosmosu przeprowadzony przez LSST ujawni Planetę 9 i dużą populację dodatkowych planet karłowatych w chmurze Oorta, co będzie silnie sugerować, że nasz Układ Słoneczny miał kiedyś bliźniaka, powiedział.

    Gdziekolwiek ten gwiezdny bliźniak wylądował, gdyby istniał, nigdy go już nie znajdziemy, powiedział Loeb. Wszystko w Drodze Mlecznej było poruszane zbyt wiele razy od czasu rozpadu pierwotnej gromady narodzin naszego Słońca, 4,5 miliarda lat temu. Ale możemy sobie wyobrazić, jak by to wyglądało: nie drugiego słońca, ponieważ nawet gdy gwiazdy były bliźniacze, nadal były od siebie odległe. Zamiast tego mogła wydawać się zbyt jasną planetą, poruszającą się bardzo powoli po niebie.

    Pierwotnie opublikowane w Live Science.

    Joanna Bator

    „Piwny maniak. Odkrywca. Nieuleczalny rozwiązywacz problemów. Podróżujący ninja. Pionier zombie. Amatorski twórca. Oddany orędownik mediów społecznościowych.”

    Share. Facebook Twitter Pinterest LinkedIn WhatsApp Reddit Email
    Previous ArticlePolska reprezentacja. Engel zarzuca Lewandowskiemu nieobecność na zgrupowaniu
    Next Article Ksina Kate ma na sobie łańcuszkową sukienkę. Niemal każdą kobietę stać na taką kreację

    Related Posts

    Wizyta szefa NASA w Polskiej Agencji Kosmicznej – POLSA

    30 lipca, 2024

    Polscy badacze badają, ile pestycydów spożywamy wraz z owocami

    30 lipca, 2024

    Pakistańsko-Polska Konferencja Naukowa „Stosunki Pakistan-Polska: wyzwania i szanse w zmieniającym się świecie” – Polska w Pakistanie

    30 lipca, 2024

    Polski naukowiec stawia sobie za cel walkę ze skażeniem Bałtyku

    29 lipca, 2024

    Rośnie liczba studentów zagranicznych w Polsce – wynika z nowego raportu

    29 lipca, 2024

    PPG przyznaje nagrody edukacyjne STEM uczniom szkół w Polsce

    29 lipca, 2024
    Add A Comment
    Leave A Reply Cancel Reply

    Navigate
    • Dom
    • Nagłówki
    • Świat
    • Biznes
    • Nauka
    • Technika
    • Sport
    • Rozrywka
    Pages
    • o nas
    • Formularz kontaktowy
    • DMCA
    • Polityka Redakcyjna
    • Polityka prywatności
    • o nas
    • Formularz kontaktowy
    • DMCA
    • Polityka Redakcyjna
    • Polityka prywatności
    © 2026 HumanMag. All rights reserved.

    Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.