Dostarczamy HUMANistycznych inspiracji - ZNAJDŹ NAS NA FACEBOOKU! Albo od razu polub
Zakręceni wokół dwóch kółek

Zakręceni wokół dwóch kółek

Humanmag

Rower jako ekologiczny środek transportu stał się symbolem miasta przyjaznego jego mieszkańcom. Nie zanieczyszcza powietrza, można nim sprawnie ominąć miejskie korki i szybko dotrzeć do celu.

Anna Raducha-Romanowicz
Niedziela, 1 Maja 2016

  • Skomentuj

Nie wspominając o tym, że ruch pozytywnie wpływa na zdrowie cyklistów. Korzystanie z dwóch kółek w mieście promują organizacje rowerowe, a władze miast i gmin budują coraz więcej rowerowych ścieżek i tworzą udogodnienia dla rowerzystów.

Zapewnienie mobilności mieszkańcom jest obecnie jednym z najważniejszych wyzwań, przed jakim stają władze polskich miast. Problemem jest coraz większa liczba samochodów na ulicach. Te zamiast ułatwiać nam życie, zaczęły je uprzykrzać. Spaliny i hałas, uciążliwości związane z korkami podczas dojazdu do pracy czy szkoły stały się w miastach smutną codziennością. Idealnym remedium na ten problem jest rower. Ułatwia przemieszczanie się, szczególnie w centrach miast, nie hałasuje, nie emituje spalin. Im więcej rowerzystów w miastach, tym są one czystsze i bardziej przyjazne. Niestety, o ile biorąc pod uwagę stopień motoryzacji w miastach nie odstajemy już od najbardziej rozwiniętych państw europejskich, to jeśli chodzi o ilość podróży rowerem w ogólnej liczbie podróży w mieście, jesteśmy wciąż daleko w tyle (u nas to zaledwie kilka procent, a w najbardziej zbliżonych do nas klimatycznie i historycznie wschodnich Niemczech – ponad 15 procent). Dlatego rower jako miejski środek komunikacji promują rowerowi aktywiści, a coraz więcej miast przygotowuje przemyślane strategie rozwoju swojego ruchu rowerowego.

Jednym z polskich miast, które szczególnie dbają o rowerzystów jest Wrocław. Od 2010 obowiązuje tu polityka rowerowa, która zakłada ambitnie osiągnięcie docelowo 15% udziału ruchu rowerowego w ogólnej liczbie podróży w mieście. W tym celu władze miasta założyły, iż poczynią starania by rowerzysta czuł się bezpiecznie, mógł dotrzeć na dwóch kółkach w praktycznie wszystkie miejskie zakamarki. Postawiły na m.in. rozwój sieci ścieżek rowerowych i zmiany organizacji ruchu rowerowego. Powstały tu np. śluzy rowerowe, czyli miejsca wyznaczone na ulicach przed linią zatrzymania samochodów – pozwalają one rowerzystom ustawić się na światłach przed nimi.

Dziś rower ma być nie tylko funkcjonalny, ale równie ładny – a nawet wyjątkowy. W stworzeniu takich jednośladów pomagają mechanicy i konstruktorzy tacy jak Adrian Łucejko. / fot. Adam Tuchliński
Dziś rower ma być nie tylko funkcjonalny, ale równie ładny – a nawet wyjątkowy. W stworzeniu takich jednośladów pomagają mechanicy i konstruktorzy tacy jak Adrian Łucejko. / fot. Adam Tuchliński

Wrocław nie jest w prowadzeniu prorowerowej polityki osamotniony. O miano rowerowej stolicy od zawsze rywalizował z nim Gdańsk. Obecnie do wyścigu mocno włączają się Toruń, Kraków, a nawet Warszawa. Bardzo duży postęp ilościowy w rozwoju infrastruktury rowerowej odnotował w ostatnich latach Lublin. Co prawda niewiele miast ma swoją politykę rowerową zdefiniowaną w osobnym dokumencie, ale miasta formułują również ją w ogólnych strategiach rozwoju transportu na swym terenie.

Rowerowi aktywiści

Pomimo iż władze miast coraz bardziej rozumieją wagę rozwoju ruchu rowerowego na ich obszarze i coraz lepiej dbają o rowerzystów, w kwestii poprawy warunków i bezpieczeństwa podróżowania cyklistów w miastach jest jeszcze wiele do zdziałania. Na rzecz rozwoju ruchu rowerowego działają np. aktywiści zrzeszeni w ogólnopolskiej sieci organizacji rowerowych Miasta dla rowerów. Jedną z tych organizacji jest Wrocławska Inicjatywa Rowerowa, która w styczniu tego roku w Warszawie zorganizowała Kongres Rozwoju Ruchu Rowerowego. Była to już czwarta edycja tego wydarzenia. Podczas konferencji rowerowi aktywiści wspólnie z przedstawicielami samorządów miast podsumowali dotychczasowe osiągnięcia na polu rozwoju ruchu rowerowego w Polsce i zastanawiali się, co jeszcze można by na tym polu zdziałać. Zaprezentowane zostały najważniejsze rowerowe zmiany i dobre praktyki – zarówno z naszego krajowego podwórka, jak i zza granicy.

W jednym z kongresowych wystąpień Cezary Grochowski z Wrocławskiej Inicjatywy Rowerowej zaprezentował raport dotyczący aktualnej kondycji polityk rowerowych w polskich miastach. Analizie poddał 10 dużych miast: Bydgoszcz, Kraków, Lublin, Łódź, Poznań, Radom, Szczecin, Toruń, Warszawę i Wrocław, dochodząc m.in. do całkiem optymistycznych wniosków.

- Okazało się, że wieloletnie zabiegi działających w tych miastach aktywnych organizacji rowerowych przynoszą coraz lepsze i bardziej wyraźne efekty. W większości wspomnianych miast wzrasta jakość i tempo powstawania inwestycji rowerowych i ścieżki rowerowe będące ewidentnymi bublami należą już do rzadkości. Dzięki zaangażowaniu organizacji pieniądze publiczne nie są już marnotrawione na złe inwestycje! W miastach powstają struktury urzędnicze odpowiedzialne za infrastrukturę rowerową. Normą jest istnienie funkcji tzw. oficera rowerowego, a w miastach liderujących, jak Wrocław, Kraków czy Warszawa tematyką rowerową zajmują się kilkuosobowe sekcje rowerowe – komentuje Cezary Grochowski.

Sytuacja wygląda gorzej, jeżeli weźmie się pod uwagę fundusze przeznaczane na realizację inwestycji rowerowych. Tylko niektóre miasta mają zaplanowane odpowiednio wysokie kwoty, aby możliwe było stworzenie tam spójnych systemów tras rowerowych w najbliższej przyszłości. Jednak to nie pieniądze są największą przeszkodą rozwoju ruchu rowerowego w Polsce.

- Problem leży w tym, że aby mogły powstawać najważniejsze fragmenty tras rowerowych w centrach miast, trzeba na ten cel odebrać część przestrzeni będącej dziś w posiadaniu samochodów, a to przychodzi samorządom z wielką trudnością. Obawiają się sprzeciwu kierowców. Stąd naturalnym jest pewien konflikt władz z organizacjami rowerowymi, które chciałyby, aby ich trasy nie urywały się w najważniejszych miejscach. Nie wszędzie zatem współpraca na linii działacze – urzędnicy ma wciąż charakter efektywnego partnerskiego dialogu – dodaje Cezary Grochowski.

Gdzie jest najlepiej?

Podczas konferencji Cezary Grochowski zaprezentował również ranking miast porównujący ich zaawansowanie w realizacji polityki rowerowej. Pod względem nasycenia infrastruktury rowerowej – czyli stosunku długości wszystkich typów infrastruktury rowerowej do łącznej długości ulic w mieście – wyróżniają się Lublin, Wrocław i Toruń, gdzie wskaźnik przekracza 20% ulic. Miasta najsłabsze w zestawieniu – Radom i Łódź – mają ten wskaźnik na poziomie mniejszym niż 10%. Jeśli weźmiemy zaś pod uwagę tylko trasy ważne w znaczeniu komunikacyjnym, tzw. systemy tras głównych, to są one gotowe w przeszło połowie tylko we Wrocławiu, Poznaniu i Lublinie. Reszta miast zbudowała je zaledwie w około 40%. Pod względem udziału ruchu rowerowego w podróżach najlepszy okazał się Wrocław z udziałem rzędu ok. 5,5%. Należy jednak zauważyć, że w większości miast dane na temat ruchu rowerowego mają mocno szacunkowy charakter.

Nowe przepisy

Drugi dzień IV Kongresu Ruchu Rowerowego był poświęcony głównie skutkom niedawnej (z września 2015 roku) nowelizacji prawa regulującego powstawanie infrastruktury rowerowej. Warto podkreślić, że była ona sukcesem środowisk organizacji rowerowych, gdyż wprowadzone zmiany są efektem realizacji ich wieloletnich postulatów. Chociaż Polska, inaczej niż większość krajów UE, nie posiada wciąż strategii rozwoju ruchu rowerowego na poziomie krajowym, samorządy otrzymały od państwa nowy zestaw bardzo potrzebnych narzędzi, w sposób znaczący ułatwiający im tworzenie warunków dla rozwoju ruchu rowerowego. Skutki nowelizacji zaczną być bardzo mocno odczuwalne w przeciąg kilku następnych lat np. w postaci powszechnego stosowania rozwiązań takich jak śluzy, pasy rowerowe, sygnalizatory trójkomorowe dla rowerzystów czy ruch pod prąd.

Kultura dwóch kółek

Zmienia się na lepsze podejście samorządów do polityki rowerowej w miastach, ale ewoluuje również społeczne postrzeganie roweru, który jeszcze nie tak dawno kojarzony był głównie z rekreacją i sportem lub rodzajem transportu, z którego korzystają ci najmniej zamożni. Dziś na dwóch kółkach jeżdżą młodsi i starsi, hipsterzy i skaterzy, studenci i biznesmeni czy nawet politycy. W naszym kraju nie brakuje też inicjatyw związanych z tzw. kulturą rowerową. Rowerowi aktywiści redagują sprofilowane pisma, strony internetowe i blogi czy organizują wydarzenia takie jak np. Masa Krytyczna. Mamy też rowerową sztukę – muzykę, poezję, filmy i festiwale filmowe – takie jak np. wrocławski Bike Days. Jego organizatorzy, chcą „Promować sport i kulturę jako sposób twórczej ekspresji i metodę na funkcjonowanie w miejskim organizmie. Edukować społeczeństwo w zakresie tolerancji dla odmienności i spojrzenia na miasto świeżym okiem. Jako miejsce, w którym człowiek i rower mają znaczenie.” Rowerowi zapaleńcy nierzadko przywiązują się do swojego przyjaciela – roweru. Bywa, że chcą, aby był nie tylko funkcjonalny, ależ ładny lub wyjątkowy – inny niż te masowo dostępne.

Pokaż mi swój rower...

Realizować te potrzeby pomagają mechanicy i konstruktorzy – osoby, które same projektują i wykonują rowery. Jeżdżą na nich, ale też konstruują je na zamówienie. Każdy taki rower to unikatowy egzemplarz, który ma wyrażać duszę i wrażliwość posiadacza. Jednym z takich projektantów jest Adrian Łucejko. Przygodę z projektowaniem zaczął na studiach, ale początkowo nie były to rowery. Studiował projektowanie wnętrz na Politechnice Białostockiej i dzięki temu wdrożył się również w temat projektowania użytkowego, mechaniki konstrukcji, ergonomii. Pierwszymi jego projektami były meble, głównie krzesła.

Końcowy model rowerów projektowanych przez Adriana Łucejko powstaje w programie komputerowym. A później zostaje już tylko cięcie, gięcie i spawanie. / fot. Adam Tuchliński
Końcowy model rowerów projektowanych przez Adriana Łucejko powstaje w programie komputerowym. A później zostaje już tylko cięcie, gięcie i spawanie. / fot. Adam Tuchliński

- Wolałem mniejsze formy niż cztery kąty. I w tym właśnie czasie moja kreatywność spadła na dwa kółka. Impulsem byli ludzie, których wtedy poznałem. W mieście była spora ekipa pasjonatów rowerów customowych. Choć miałem swój wyczynowy rower górski i holenderkę, znajomy namówił mnie, żebyśmy zbudowali jakąś wykręconą ramę, na bazie której złożę sobie swój autorski rower. W przydomowym warsztacie powstała moja pierwsza rama, a później już skomponowałem cały piękny rower. Fascynującym było uczestniczyć w całym procesie tworzenia, materializowania pomysłu z wyobraźni. Moja radość nie trwała zbyt długo, bo mój cruiser został skradziony... Jednak moja fascynacja przybrała na sile, a nowych pomysłów nie brakowało – mówi Adrian Łucejko.

Projektant buduje rowery na zamówienie już od 7 lat, z każdym rokiem rozszerzając grono swoich klientów. Pochodzą z wielu różnych środowisk. Są wśród nich architekci, inżynierowie, lekarze, biznesmeni, pasjonaci rowerowi, a także firmy bądź instytucje.

Jak powstaje rower?

Jak twierdzi Adrian Łucejko, nowy rower zawsze zaczyna swoje życie na kartce papieru. Na tym etapie przede wszystkim liczy się wyobraźnia i zmysł artystyczny – bez tego projekt nie ma szans na powodzenie. Po wykonaniu szkicu projekt przenosi się z kartki do programu 3D. Powstaje trójwymiarowy model, do którego są wstępnie dobierane części i kolory. Wszystkie projekty muszą dobrze wyglądać, jednak równie ważna jest wytrzymałość roweru. Po wymodelowaniu roweru projekt jest analizowany pod kątem mechaniki konstrukcji w programie komputerowym. Dzięki temu sztywność elementów jest zachowana, a klient ma pewność, że mimo najbardziej fantazyjnych kształtów ramy, rower ma także solidną konstrukcję. Wszystkie poprawki nanoszone są do programu komputerowego, gdzie powstaje końcowy model, z rzeczywistymi wymiarami i z zachowaniem faktycznych odległości między elementami. Kiedy projekt trafia do realizacji, zaczyna się cała zabawa, czyli cięcie, gięcie i spawanie oraz precyzyjne składanie całego pojazdu. Na koniec zostają jazda testowa i gotowe – wyjaśnia projektant.

Adrian Łucejko: W przydomowym warsztacie powstała moja pierwsza rama, a później już skomponowałem cały piękny rower. Fascynującym było uczestniczyć w całym procesie tworzenia, materializowania pomysłu z wyobraźni. / fot. Adam Tuchliński
Adrian Łucejko: W przydomowym warsztacie powstała moja pierwsza rama, a później już skomponowałem cały piękny rower. Fascynującym było uczestniczyć w całym procesie tworzenia, materializowania pomysłu z wyobraźni. / fot. Adam Tuchliński

Pytany, które z zamówień zapadły mu najbardziej w pamięć wymienia m.in. rowery Żubr i Łoś.

Zaprojektowane przeze mnie i zbudowane na potrzeby interaktywnej gry promującej województwo podlaskie oraz Polskę, miedzy innymi na światowych targach Expo 2015 w Mediolanie. Ich kształt, dobór materiałów i charakter oddający urok naszych podlaskich zwierząt, czyli żubra i łosia, robi wrażenie. To chyba najbardziej nietypowe rowery jakie zrobiłem – w końcu kierownica w kształcie rogów to raczej niecodzienny detal do dwóch kołek – mówi Adrian Łucejko.

Za pierwszego konstruktora roweru uważa się niemieckiego wynalazcę Karla Draisa. I choć od momentu opatentowania przez niego roweru upłynęło już blisko 200 lat, nie można powiedzieć, że patent ten się zestarzał (choć do dziś podstawowe zasady konstrukcji tego pojazdu pozostają niezmienione). Przeciwnie, we współczesnym świecie rower wciąż zyskuje na popularności. Aktywiści z rowerowych organizacji, podróżnicy, kolarze, skaterzy, konstruktorzy pasjonaci, seniorzy czy dzieci – typów cyklistów jest dziś chyba więcej niż dostępnych na rynku rodzajów rowerów. Mimo że są różni, łączy ich zamiłowanie do dwóch kółek, których urok kryje się przede wszystkim w prostocie konstrukcji oraz przyjaznym oddziaływaniu na człowieka i środowisko.

IV Kongres Rozwoju Ruchu Rowerowego oraz inicjatywa „Miasta dla rowerów” wsparte zostały z Funduszy EOG.

REKOMENDOWANE DLA CIEBIE