Dostarczamy HUMANistycznych inspiracji - ZNAJDŹ NAS NA FACEBOOKU! Albo od razu polub
Stop pszczelej apokalipsie!

Stop pszczelej apokalipsie!

Humanmag

Pszczoły dają miód - ten fakt znają już przedszkolaki. Ale ludzie pszczołom zawdzięczają o wiele więcej. Czego dzieci mogą już nie wiedzieć – praktycznie większą część pożywienia, które trafia na nasze stoły. Niestety, ostatnio pszczół ubywa i są w coraz gorszej kondycji. Dlatego musimy je chronić i im pomagać.

Anna Raducha-Romanowicz
środa, 22 Lutego 2017

  • Skomentuj

Jak informuje Greenpeace, ponad ¾ gatunków roślin uprawnych w Europie rośnie i wydaje plon dzięki pszczołom i innym owadom zapylającym.  Również hodowla zwierząt i produktów odzwierzęcych jest zależna od pracy pszczół - zapylają one wiele roślin uprawianych na pasze.

Raport „Nie tylko miód” przygotowany przez Greenpeace podaje, że wartość pracy pszczół dla polskiego rolnictwa przekracza 4,1 mld zł rocznie. I gdyby pszczół zabrakło, rośliny uprawne trzeba byłoby zapylać inaczej – np. ręcznie. Drastycznie spadłaby produkcja rolna i dramatycznie wzrosły ceny żywności. Niestety, liczba owadów zapylających na całym świecie sukcesywnie i znacząco maleje. Jak alarmuje Greenpeace, rolnicy z Kalifornii czy Hiszpanii już borykają się z problemem spadku populacji pszczół. Sprowadzają te owady specjalnie po to, by zapylały hodowane przez nich migdały czy truskawki.  Pszczeli problem dotyczy również naszego kraju. Po zimie liczba pszczół spada u nas średnio o 20%.

To duży i znaczący odsetek. Tym bardziej, że pszczoły i ich dobrostan są istotne nie tylko w rolnictwie. Przeważająca większość roślin dziko rosnących (około 90%) jest również zapylana przez owady – w Polce głównie przez te z rodziny pszczołowatych.

Powierzchnia badawcza Wielkiego Spisu Zapylaczy zorganizowanego przez Greenpeace Polska. Fot. Konrad Konstantynowicz
Powierzchnia badawcza Wielkiego Spisu Zapylaczy zorganizowanego przez Greenpeace Polska. Fot. Konrad Konstantynowicz

Szkodliwe pestycydy

Pszczół, tych dzikich i hodowlanych, ubywa. Raport przygotowany przez Międzynarodową Unię Ochrony Przyrody (IUCN) i opublikowany w roku 2014 podaje, iż ponad 9% dzikich pszczół w Europie jest zagrożonych wyginięciem, a  kolejne 5,2% może być nim zagrożone w przyszłości. Prawie 30% tych zagrożonych gatunków jest endemiczna, czyli można je znaleźć tylko w Europie. Pogarsza się też zdrowie pszczół i ich odporność na choroby i pasożyty. Zagrożeniem dla nich jest przede wszystkim rolnictwo przemysłowe i stosowane w produkcji roślin uprawnych pestycydy – chemiczne środki owadobójcze. Zmniejszają one odporność owadów na choroby i pasożyty, zaburzają ich zdolność uczenia się i zapamiętywania, orientację w przestrzeni.

Na  rzecz ochrony pszczół aktywnie działa m.in. organizacja Greenpeace. Poszerza wiedzę o problemie wymierania pszczół miodnych i owadów zapylających wśród społeczeństwa,  promuje pszczelarstwo. Wspiera rozwój rolnictwa zrównoważonego i ekologicznego, przyjaznego dla owadów zapylających – postuluje m.in. by zwiększać ilość i różnorodność kwiatów poprzez utrzymywanie ukwieconych obrzeży pól i włączać pół-naturalne obszary do obszarów rolnych.   Apeluje również o wprowadzenie w Polsce i w Unii zakazu stosowania pestycydów szkodliwych dla pszczół. Dowody na to, że pestycydy te są bardzo toksyczne i szkodzą pszczołom, znamy już od dawna. Pszczoły pełnią bardzo ważną rolę w zapylaniu wielu roślin. Jeśli stracimy pszczoły, będzie to potężny cios dla ludzi i środowiska. Komisja Europejska powinna natychmiast zakazać wszystkich środków chemicznych, które są tak wielkim zagrożeniem dla naszego ekosystemu – powiedziała Katarzyna Jagiełło, ekspertka Greenpeace Polska ds. rolnictwa ekologicznego i koordynatorka kampanii “Adoptuj pszczołę”.

Inauguracja trzeciej edycji akcji
Inauguracja trzeciej edycji akcji "Adoptuj pszczołę". Fot. Konrad Konstantynowicz

Pszczoły do adopcji

 „Adoptuj pszczołę”  to nazwa akcji na rzecz ochrony pszczół prowadzonej przez Greenpeace Polska od 2013 roku. Na dedykowanej jej stronie internetowej można było wirtualnie „zaadoptować pszczołę”, czyli przekazać organizacji fundusze, które później zostały wykorzystane na działania chroniące te owady.  Adopcja mogła być jednorazowa lub regularna. Jeżeli ktoś zdecydował się na adopcję przynajmniej 25 pszczół lub na adopcję regularną – zostawał Pszczelim Bohaterem. Jesienią 2016 roku Greenpeace Polska zakończył czwartą edycję projektu „Adoptuj pszczołę”. W jej ramach ponad 8300 osób adoptowało prawie 120 tys. pszczół.

Dzięki pozyskanym funduszom w ciągu trzech ostatnich lat Greenpeace w 16 miastach Polski umieścił sto hoteli dla owadów zapylających, stworzył w Warszawie ogród społecznościowy dla pszczół i ludzi, odbudował pszczelą populację w Przyczynie Dolnej oraz uruchomił Wielki Spis Zapylaczy, czyli nowatorskie badania naukowe, które pozwalają dowiedzieć się, jak żyje się pszczołom w Polsce i jak można im jeszcze skuteczniej pomóc. „Adoptuj pszczołę” pokazuje, jak ważne dla Polek i Polaków jest dobro pszczół i innych owadów zapylających. Co roku tysiące osób dołącza do akcji i angażuje się w pomaganie pszczołom. Oznacza to nie tylko wirtualną adopcję. Wielu uczestników akcji buduje hotele dla owadów zapylających i opiekuje się nimi, inni tworzą ogrody przyjazne zapylaczom, biorą udział w badaniach naukowych - Wielkim Spisie Zapylaczy. W ciągu czterech lat ponad 20 tysięcy osób włączyło się w pszczele działania. Osiągnęliśmy efekt roju - mówi Katarzyna Jagiełło.

Wielki Spis Zapylaczy to prowadzone we współpracy z naukowcami i przyrodnikami badania naukowe nad owadami zapylającymi. Część badań prowadzona była w modelu nauki obywatelskiej. Każdy kto podczas spaceru lub prac w ogrodzie zobaczył pszczołę, mógł zrobić jej zdjęcie i zanotować czas i miejsce obserwacji, po czym dodać te informacje na dedykowanej stronie internetowej. Dzięki takiemu udziałowi zaangażowanych wolontariuszy badania mogły mieć szerszy zasięg.  Na podstawie badań powstanie raport, który będzie mógł pomóc w stworzeniu planów ochrony pszczół w naszym kraju.

Akcja Hotel dla pszczół. Fot. Greenpeace Polska
Akcja Hotel dla pszczół. Fot. Greenpeace Polska

Powrót do tradycji

Inny sposób pomocy polskim owadom zapylającym znalazło Nadleśnictwo Augustów. Postanowiło przypomnieć tradycje polskiego bartnictwa i w ten sposób zwrócić uwagę na to, jak dużą rolę w ekosystemie odgrywają pszczoły i inne owady zapylające.  Leśnicy chcieli również odbudować kolonie dzikich pszczół i chronić augustowską odmianę pszczoły oraz stworzyć podstawy prawne bartnictwa. Zadanie to Nadleśnictwo Augustów podjęło wspólnie z nadleśnictwami  Browsk z Puszczy Białowieskiej, Maskulińskie z Puszczy Piskiej i Supraśl z Puszczy Knyszyńskiej realizując z nimi dwuletni projekt „Tradycyjne bartnictwo ratunkiem dzikich pszczół w lasach”.

Przede wszystkim postawiono tu na edukację. W ramach tego projektu ukazało wiele artykułów prasowych, audycji radiowych i telewizyjnych poświęconych bartnictwu. Wydanych zostało kilka publikacji, w tym „Przewodnik po roślinach miododajnych”, folder „Bartnictwo wczoraj i dziś” czy album fotograficzny „Barć” autorstwa Romana Rogozińskiego.

Zorganizowano również zajęcia edukacyjne przybliżające tajniki pracy bartnika, a z pomocą pasjonatów z Bractwa Bartnego powstał kącik bartny, gdzie można poznać narzędzia nieodzowne w pracy bartnika. Wiedzy o pszczołach i bartnictwie dostarczają również  ścieżki edukacyjne i multimedialne kioski. Dwa z nich wyposażone są w kamery umożliwiające internetową obserwację pszczół „na żywo”. Oglądać owady można na stronie internetowej dedykowanej projektowi. Ważnymi elementami projektu były również umowy z dwiema renomowanymi uczelniami. Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie zapewniła opiekę naukową nad pszczołami, w tym badania zdrowotności, analizę występujących w barciach ras oraz obserwację ogólnej zdrowotności rojów. Uniwersytet w Białymstoku analizował zawiłą sytuację prawną, gdyż bartnictwo od wielu lat nie podlega odrębnym regulacjom – stwierdza Roman Rogoziński z Nadleśnictwa Augustów.

Kłoda bartna. Fot. M. Południak
Kłoda bartna. Fot. M. Południak

Dziki miód

Oprócz edukacji, istotnym aspektem projektu była również jego część praktyczna. W lasach powstało ponad 30 domów dla dzikich pszczół - barci i kłód bartnych. Ale samo ich założenie to nie wszystko. O pszczoły w nich mieszkające trzeba się przecież troszczyć i zbierać miód. Nadleśnictwo pielęgnuje więc tradycje i wykonuje wszystkie prace związane z zawodem bartnika. Dużym zainteresowaniem cieszą się okazjonalne akcje związane z tradycyjnymi pracami bartników, jak „Miodobrania” czy „Łaźbienia”. Barciowa tematyka pojawia się regularnie podczas spotkań edukacyjnych i wizyt różnych delegacji, a wystawy czasowe organizowane są podczas targów i festynów – mówi Roman Rogoziński.

Ciekawostką jest, że w początkowej fazie realizacji projektu, w poznawaniu tajników pracy bartnika pomogli profesjonalni bartnicy z rosyjskiej Baszkirii. Uczyli budowy kłód bartnych oraz barci i pokazywali, jak należy opiekować się leśnymi pszczołami.

Dobrostan pszczół jest jednym z priorytetów Nadleśnictwa Augustów. I projekt związany z tradycyjnym bartnictwem nie jest ostatnim, który planuje wdrożyć mając na uwadze ochronę tych owadów. Toczą się już prace nad dwoma kolejnymi. W podsumowaniu można uznać, że w wielu cząstkowych pracach nie jesteśmy mistrzami. Chociażby w precyzyjnej znajomości historii bartnictwa, czy staropolskiej metodzie wchodzenia na drzewo. Wręcz cieszy nas, że są niezależne stowarzyszenia, bractwa i osoby prywatne, które również pomagają pszczołom, często lepiej od nas. Bo przecież troska o przyrodnicze bogactwo to jeden z celów naszych przedsięwzięć. Nie zmienia to jednak faktu, że w dziedzinie rozmiaru rzeczywistej poprawy warunków bytowania pszczół w polskich lasach, a także skali związanej z tym edukacji, Lasy Państwowe są niekwestionowanym liderem – podsumowuje Roman Rogoziński.

 

Projekt  „Tradycyjne bartnictwo ratunkiem dzikich pszczół w lasach” został wsparty przez Fundusze EOG

REKOMENDOWANE DLA CIEBIE