Dostarczamy HUMANistycznych inspiracji - ZNAJDŹ NAS NA FACEBOOKU! Albo od razu polub
Skarb zaklęty w drewnie

Skarb zaklęty w drewnie

Humanmag

Trudno sobie wyobrazić przedwojenne miasteczka Lubelszczyzny bez drewnianej architektury. To właśnie ona tworzyła ramę dla jakże barwnego obrazu, który malowali swym życiem ludzie różnych wyznań, narodowości, zawodów. Niestety, drewniane domy odchodzą w zapomnienie równie nieuchronnie jak mieszkający w nich ludzie…

Mariusz Golak / fot. Mariusz Golak
Wtorek, 22 Września 2015

  • Skomentuj

Stare ryciny, pożółkłe fotografie, blaknące wspomnienia – obraz przedwojennych miasteczek Lubelszczyzny coraz bardziej zaciera się w pamięci współczesnych. Traci barwy, ostrość konturów… Pozostaje jeszcze drewniana architektura – niepowtarzalna, wyjątkowa, pełna naturalnego piękna. Niestety, czas nie obszedł się z nią zbyt łaskawie. Drewniane domy pochylają się coraz bardziej ku ziemi niczym zamieszkujący je staruszkowie. Losy ludzi i domów splatają się, kryjąc w sobie historie czekające na opowiedzenie.

Fot. Mariusz Golak
Fot. Mariusz Golak

Mała-wielka historia

Wojsławice. Niewielka wieś leżąca na trasie między Krasnystawem a Hrubieszowem, wciśnięta między garby łagodnych wzniesień. Tuż po wjeździe otwiera się obszerny rynek, wokół którego – tak samo jak przed wojną – kwitnie drobny handel. Niegdyś okalały go drewniane domy z charakterystycznymi podcieniami, które dawały schronienie przed palącymi promieniami słońca lub niespodziewanym deszczem, gdzie można było przystanąć na chwilę, by zamienić kilka słów ze spotkanymi znajomymi. Teraz można je zobaczyć głównie na… archiwalnych zdjęciach. Część z nich wyburzono i zastąpiono murowanymi budynkami, inne nie oparły się pożarom. Obecnie zostało tylko kilka, do dziś stojących przy zachodniej pierzei rynku. Niemi świadkowie miejscowej tradycji.

 Fot. Mariusz Golak
Fot. Mariusz Golak

Ciąg budynków tworzących zachodnią pierzeję rynku w Wojsławicach zamyka niemalże stuletni drewniany dom. Przed wojną mieszkał tam żydowski szewc i handlarz skórami, zwany przez sąsiadów Fawką. W gorący letni dzień pod obszernymi podcieniami czai się kojący chłód. Brązowa farba, którą pomalowano ściany, łuszczy się, upodobniając się do średniowiecznej mapy z zarysowanymi konturami nieistniejących lądów. Drewniana podłoga ganku miękko ugina się pod nogami, a oryginalne okiennice cicho skrzypią. Tak szepcze historia.

Fot. Mariusz Golak
Fot. Mariusz Golak

Cierpliwy miłośnik przeszłych dziejów znajdzie w Wojsławicach jeszcze wiele starych drewnianych domów, większość przy odchodzących od rynku ulicach – Krasnystawskiej, Grabowieckiej, Chełmskiej, Uchańskiej. Wiele z nich zbudowano w konstrukcji zrębowej, z solidnych, grubo ciosanych bali łączonych w węgłach na tzw. rybi ogon. Często mają one bielone ściany, wyraźnie rysujące się na tle soczystej zieleni. Niektóre stoją samotnie, z dala od nowszych budynków, jakby wstydziły się swego wieku, inne, oplecione winoroślami, wpisują się w pejzaż wiejskiej sielskości. Ich losy są tak różne, jak losy zamieszkujących je ludzi.

Fot. Mariusz Golak
Fot. Mariusz Golak

Zresztą to nie tylko domy mieszkalne. Nad dopływem niewielkiej Wojsławki w Wojsławicach przysiadł malowniczy drewniany młyn wodny, za północną pierzeją rynku skrywa się okazała stodoła, zaś na końcu ulicy Uchańskiej, tuż przy niewielkim sklepie, przy którym kwitnie miejscowe życie towarzyskie, można zobaczyć stary spichlerz. Miejscowi powiadają, że ma aż 150 lat. Złociste smużki zastygłej żywicy rozświetlają jego poczerniałe ze starości ściany.

Chrońmy ten skarb!

Wojsławice to tylko jedna z kilkudziesięciu miejscowości na Lubelszczyźnie, w których zachowały się zabytki architektury drewnianej. I jedna z pięciu, które zostały objęte projektem „Drewniany skarb. Chroniąc dziedzictwo, kreujemy przyszłość”.

 Fot. Mariusz Golak
Fot. Mariusz Golak

- To działanie na rzecz ochrony i promocji tradycyjnej architektury drewnianej miasteczek Lubelszczyzny oraz uwrażliwienia społeczności lokalnych na problem degradacji wielokulturowego dziedzictwa regionu. Działaniami zostało objętych pięć miasteczek Lubelszczyzny, w których zachowało się jeszcze stosunkowo dużo przykładów drewnianej zabudowy. Głównym celem projektu jest wskazanie na wartość tradycyjnej architektury, jak również zmiana sposobu postrzegania tej architektury przez jej użytkowników – mówi Joanna Zętar z Ośrodka Brama Grodzka – Teatr NN.

Fot. Mariusz Golak
Fot. Mariusz Golak

Owocem projektu, który realizuje Ośrodek Brama Grodzka – Teatr NN w Lublinie we współpracy z Norweskim Instytutem Badań nad Dziedzictwem Kulturowym oraz Muzeum w Larviku, będą między innymi wirtualne makiety przedstawiające pięć przedwojennych miasteczek znajdujących się na terenie województwa lubelskiego – oprócz Wojsławic, także Szczebrzeszyn, Krasnobród, Tyszowce i Dubienka.

- Za pomocą nowoczesnych technologii chcemy dotrzeć do młodych ludzi i pokazać im piękno architektury drewnianej miasteczek – dodaje Joanna Zętar.

Niestety, z roku na rok drewnianych budynków ubywa. W centrum Tyszowców prezentowane są archiwalne zdjęcia miasteczka – na jednym z nich rynek w 1928 roku, gęsto zabudowany drewnianymi domami. Po żadnym nie został nawet ślad. Nie inaczej jest choćby w Szczebrzeszynie, gdzie okalające niegdyś rynek podcienia szczytowe można podziwiać jedynie na pożółkłych fotografiach. Nielicznych drewnianych domów najlepiej jest tam jeszcze szukać wzdłuż ulicy Zamojskiej, choć w wielu z nich, zamiast ludzi, mieszkają już tylko wspomnienia. Przykłady można mnożyć… Spacerując po Krasnobrodzie, który niegdyś szczycił się bardzo zróżnicowaną zabudową drewnianą, teraz wokół rozległego rynku w zasadzie można zobaczyć zaledwie dwa domy z charakterystycznymi podcieniami.

Fot. Mariusz Golak
Fot. Mariusz Golak

Fot. Mariusz Golak
Fot. Mariusz Golak

Czarnobiałe zdjęcia od wielu lat już milczą… Drewniane domy opowiadają swoją historię zaledwie szeptem, z roku na rok coraz cichszym… Dlatego warto zatrzymać historię zaklętą w drewnianych ścianach, zatrzymać, by dzięki nim wskrzesić obraz barwnych miasteczek przedwojennej Lubelszczyzny.

Mariusz Golak / Fot. Mariusz Golak

Drewniane skarby

Drewniana zabudowa wsi, miasteczek i miast Lubelszczyzny, stanowiąca jeszcze przede stu laty przeszło 90% ogółu budynków, była dla ich użytkowników jakimś swoistym powiązaniem dumy i utrapienia. Zaś będąc towarzyszem życia codziennego, jednocześnie silnie wyrażała w konstrukcji obiektu dzieje regionu: roślinne – dawniej to smolne bale, później odżywicowane, cienko tarte baliki i geologiczne – dzięki zastosowaniu gliny, kamienia wapiennego i głazów narzutowych. Budownictwo drewniane odzwierciedlało też wielokulturowość Lubelszczyzny, procesy cywilizacyjne, a nawet mody, gusta i nastroje kształtowane przez tradycję i życie osobiste.

Jest coś niezwykłego w różnorodności tutejszych form, intensywności zdarzeń architektonicznych. Prześledźmy, jak wielowariantowa jest pouwłaszczeniowa rozbudowa domu wiejskiego w kierunku trój-, a następnie wielownętrzności, domu ostatecznie opuszczanego i rozbieranego w 2 poł. XX w. Prześledźmy, jak strawiona pożogą 1915 roku podcieniowa staropolska zabudowa pierzei rynkowych zastępowana jest w II Rzeczypospolitej prowizorycznymi domkami z niskimi dachami i ścianami oblepionymi schodkami, balkonikami, kuczkami i rurami od przenośnych piecyków. Dlatego zawsze używam liczby mnogiej – drewniane skarby.

- Grzegorz Miliszkiewicz, historyk kultury materialnej, starszy kustosz w Muzeum Wsi Lubelskiej

Projekt „Drewniany skarb” jest finansowany
ze środków funduszy norweskich i EOG.

REKOMENDOWANE DLA CIEBIE