Dostarczamy HUMANistycznych inspiracji - ZNAJDŹ NAS NA FACEBOOKU! Albo od razu polub
Paulina Wilk: Potrzeba marzycieli

Paulina Wilk: Potrzeba marzycieli

Humanmag

W natłoku fenomenalnej współczesności łatwo przeoczyć, że jest ona realizacją pragnień tych, którzy byli tu przed nami. Dowodem na to, że sny się spełniają. Pora znów pomarzyć o niebieskich migdałach i sprowokować przyszłość.

Paulina Wilk
Wtorek, 22 Września 2015

  • Skomentuj

Gdzie się podziała przyszłość? Że ją mamy – to pewne, ale brakuje jej w powietrzu. Dlaczego pragnienie jutra nie napędza nas tak mocno, jak działo się to przez cały niemal wiek XX? Jego schyłek był ekstazą, wywołaną oczekiwaniem nowego stulecia. Ale po roku 2000 nastąpiła implozja. Nade wszystko – implozja wyobraźni. Jakby ludzkość, osiągnąwszy metę czasu przyszłego, poczuła zmęczenie. Nie przestajemy biec, lecz często czujemy się jak Alicja – im bardziej pędzimy i doznajemy iluzorycznej zmienności, tym bardziej stoimy w miejscu. I choć zewsząd, nieustająco otrzymujemy potwierdzenie dokonujących się zmian, przełomów, to rzeczywistość wydaje się uporczywie na nie obojętna, wręcz nieznośnie staromodna. Jakby wszystkie nasze wysiłki – wśród nich: tysiące współpracujących globalnie naukowców, zaawansowane technologie i rodzące się genialne pomysły młodych start-upów – nie wystarczały, by ruszyć świat z posad. Przyszłość, jeśli rozumieć ją jako potężną redefinicję i przeobrażenie, może wydawać się rozczarowująca. Żyjemy przecież w samym jej środku, jednocześnie jej doświadczając i nie mogąc jej przeżyć, dotknąć. Nie cieszymy się nią tak, jak na to zasługuje. Być może dlatego, że jest jej tak dużo. 

Rozproszyła się i mieszka w szczegółach. Wszystkie kluczowe prognozy mówiące o przyszłości rozgrywają się w skali nano. A trudno się trzymać tych niewidzialnych dla ludzkiego oka drobinek, czerpać z nich poczucie pewności. Każdy człowiek mógł ucieszyć się z telefonu i żarówki, ale mało który rozumie osiągnięcia, za które wyróżnia się ostatnio noblistów. Bliskie pojęcia „wynalazku“ czy „odkrycia“ zostawiliśmy daleko w tyle, teraz żyjemy w rzeczywistości drobiazgowych modyfikacji i syntetyzacji – licznych i jednoczesnych. By się z nich cieszyć, potrzeba specjalistycznej wiedzy, zaangażowania. 

Przyszłość nie jest dziś baśnią o lotach w kosmos ani podróżach w czasie. I jedno, i drugie stało się przecież naszym udziałem. Badania kosmiczne przeżywają renesans, a czas przyspieszył i skondensował się tak, że każdego dnia przenosi nas do odnowionej, zaktualizowanej rzeczywistości. Przyszłość nie ma więc określonego ani naiwnego kształtu, nie jest fantastyczną wizją. Po raz pierwszy jest prawdziwą, fascynującą niewiadomą.

Eksperci – naukowcy, nie wróżbici – zapowiadają, że nadejdzie nagle. Przyjmie postać momentu osobliwości. Będzie to chwila, w której wszystkie drobne wysiłki się zsumują, a wielka masa zmian spowoduje niewyobrażalny skok. Może on nastąpić już za kilkadziesiąt lat. Zostaniemy wówczas katapultowani do realiów zupełnie odmiennych, nierozpoznawalnych. Możliwe, że nie spotkamy tam ludzi, jakimi dziś jesteśmy. Homo Sapiens to jedynie etap w rozwoju gatunku – kolejnym ma być połączenie biologii z technologią, człowiek uszcztuczniony i ulepszony. Uodporniony na wiele chorób, regenerujący się, może nieśmiertelny? Futurolodzy zapowiadają, że przyszłość nie będzie intensyfikacją tego, co znamy (to domena teraźniejszości), tylko hiperzmianą o skali i prędkości dziś nie mieszczącej się w głowie.

Tymczasem trwamy w nadmiarze nowinek i chyba właśnie dlatego rzadko mówimy o przyszłości, nie używamy nawet poświęconych jej pojęć. One rodzą się ze śmiałych wyobrażeń jutra. Tymczasem w poszerzonej wirtualnie rzeczywistości brakuje na nie miejsca. I wolnego czasu. Jonathan Crary w „24/7“ pisze, że system kapitalistyczny uwięził nas w niekończącej się, nieustającej teraźniejszości – robi wszystko, byśmy nie odróżniali nocy od nia i zrezygnowali z ostatniego nieskomercjalizowanego obszaru – snu i marzeń sennych. Justin McGuirck w „Radykalnych miastach“ tęskni do epoki, w której architekci i urbaniści-marzyciele podejmowali próby tworzenia miast szczęśliwych, a nie tylko takich, w których jakoś się pomieścimy. My, których wciąż i wciąż przybywa. Im więcej jest ludzi, tym pilniejsza staje się potrzeba wyobraźni. Nasza przyszłość zależy od tego, jak odważnie będziemy o niej śnić i myśleć. W natłoku fenomenalnej współczesności łatwo przeoczyć, że jest ona realizacją pragnień tych, którzy byli tu przed nami. Dowodem na to, że sny się spełniają. Pora znów pomarzyć o niebieskich migdałach i sprowokować przyszłość.

Paulina Wilk (1980)

Publicystka, pisarka, dziennikarka prasowa. Publikuje m.in. w „Polityce”, „Tygodniku Powszechnym” i „Kontynentach”. Przez wiele lat związana z „Rzeczpospolitą”, współpracuje z TVP Kultura i Polskim Radiem. Jest autorką nominowanej do Nagrody Literackiej Nike książki „Lalki w ogniu. Opowieści z Indii” (2011), autobiograficznej opowieści o dzieciach transformacji „Znaki szczególne” oraz serii bajek dla dzieci o Misiu Kazimierzu. Jest współzałożycielką Fundacji „Kultura nie boli”, wicedyrektorem Big Book Festival i współwłaścielką Wilk&Król Oficyna Wydawnicza.  

REKOMENDOWANE DLA CIEBIE