Dostarczamy HUMANistycznych inspiracji - ZNAJDŹ NAS NA FACEBOOKU! Albo od razu polub
Od dziecka lubiłem się szwendać

Od dziecka lubiłem się szwendać

Humanmag

O sobie mówi, że włóczy się po świecie, robi zdjęcia, pisze i opowiada o dziwach, które widział. Jest laureatem festiwali podróżniczych i konkursów fotograficznych oraz filmowych. Jeździ rowerem. Owocem jednej z jego rowerowych podróży jest książka „Po Bajkale”. O rowerowych podróżach rozmawiamy z Kubą Rybickim.

ANNA RADUCHA-ROMANOWICZ
Wtorek, 9 Sierpnia 2016

  • Skomentuj

- Często wybierasz rower jako tzw. środek lokomocji podczas swoich wypraw. Dlaczego tak lubisz rower? Bo zakładam, że tak jest.

Rower to najprostszy i najbardziej naturalny sposób podróżowania, może z wyjątkiem pieszych wędrówek. Nie wymaga dużych nakładów finansowych ani skomplikowanych przygotowań (chyba że jedziemy na zimową wycieczkę po jakimś zamarzniętym akwenie). To bardzo prosty sposób na zwiedzanie świata, a ja jestem prostym chłopakiem. Nie wspominając o tym, co zawsze podkreślają podróżnicy rowerowi – mamy czas na lepsze poznanie ludzi i kultury kraju, w którym się znajdujemy. Jadąc samochodem, tracimy bardzo wiele i wiele umyka naszej uwadze. Wreszcie – last but not least – podróż rowerem to swego rodzaju medytacja, mamy możliwość uwolnienia się od wszystkich zmartwień i napięć codziennego życia, nasze plany sprowadzają się z grubsza do jednego: przejechania z punku A do B. Po dwóch tygodniach takiej jazdy jestem zrelaksowany, a baterie naładowane na miesiące „szarej rzeczywistości”. Mało tego – po dłuższym czasie takiej podróży organizm się reguluje i wraca do równowagi, zaburzonej przez stres, niezdrowy tryb życia, itp. Przynajmniej tak to działa u mnie.

- Czy podczas wypraw szczegółowo planujesz trasy rowerowe, wyznaczasz konkretne cele na dany dzień?

Nie jestem szczególnym fanem planowania, gdy nie jest to konieczne. Wolę zdać się na przypadek i dojechać tam, gdzie dam radę, bez presji „muszę dziś dojechać do miejsca X”. Aczkolwiek często oczywiście tak to właśnie wygląda, bo chcemy spać w jakimś mieście, albo zobaczyć jakąś atrakcję. Myślę, że to kwestia charakteru – jeden woli wszystko szczegółowo zaplanować, inny zdać się na ślepy los.

fot. Jakub Rybicki (2).jpg
fot. Jakub Rybicki (2).jpg

- Planując wyprawę rowerową za granicą przede wszystkim trzeba pamiętać – tak jak w każdej podróży – o zwyczajach panujących w danym kraju. Ale może są jeszcze jakieś typowo rowerowe aspekty do uwzględnienia?

Podstawa to odpowiednie przygotowanie roweru – czyli np. oddanie go do serwisu. Warto pamiętać przede wszystkim o zdrowym rozsądku i pozytywnym nastawieniu. Resztę można wyczytać w każdym poradniku wyprawy rowerowej (w internecie czy książkach). Ważne jest tak naprawdę tylko jedno – jeśli rzeczywiście chcemy przejechać jakąś trasę rowerem, to nie ma możliwości, żeby nam się to nie udało, każdą przeciwność losu da się pokonać.

- Swoje podróże relacjonujesz: na zdjęciach czy w tekstach. Jak ważne jest łapanie i pokazywanie tych miejsc i chwil. Przygotowujesz takie relacje bardziej dla siebie – żeby jeszcze raz wrócić do tej konkretnej podróży, czy dla innych?

Gdybym pisał i fotografował tylko dla siebie, to raczej nie miałoby sensu tego upublicznianie. To moja pasja i praca zawodowa. Oczywiście, na pierwszym miejscu jest moja satysfakcja z podróży, ale zaraz potem myślę o tym, co ciekawego i oryginalnego mogę przekazać innym. Tak naprawdę najmniej tekstów trafia na mój blog, większość jest publikowana w prasie lub portalach internetowych. W pewnym momencie człowiek zbiera tak duży bagaż doświadczeń i emocji, że czuje naturalną potrzebę dzielenia się, zwłaszcza, że tematyka podróży jest w naszym kraju szalenie popularna. Staram się też jak mogę promować idee odpowiedzialnej turystyki, podobnie jak wyjaśniać skomplikowane nieraz kwestie kulturowe. Nie dalej jak wczoraj robiłem prezentację o obozach dla uchodźców. Po prelekcji ludzie dziękowali za otworzenie oczu na pewne sprawy. Niestety, media głównego nurtu przedstawiają informacje w sposób spłycony i schematyczny – a w końcu podróże ponoć kształcą. Dlatego cieszę się, mając możliwość publikacji na największych portalach tekstów np. o islamie, które łamią stereotypy dotyczące tej religii.

fot. Jakub Rybicki
fot. Jakub Rybicki

- Najbardziej medialna wśród Twoich wypraw jest chyba ta na rowerze po Bajkale. Wiem, że na pewno już słyszałeś mnóstwo takich pytań, ale muszę zapytać i ja – co skłoniło Was, żeby wyprawić się po Bajkale zimą, a nie np. wzdłuż brzegu Bajkału latem?

Latem Bajkału objechać się po prostu nie da. Linia brzegowa ma 2000 km, z czego znaczna większość prowadzi przez absolutnie dzikie, górzyste tereny porośnięte tajgą. Nawet przejście wzdłuż brzegu piechotą to potężne wyzwanie, na które decyduje się bardzo mało osób. Warto dodać, że jako pierwszy okrążył jezioro w XIX wieku Polak – zesłaniec styczniowy, Jan Czerski. Zajęło mu to… 3 lata.

Jako się rzekło – lubię jeździć rowerem, a chodzenie jest za wolne, dlatego od początku założyłem jazdę jednośladem. Można to zrobić tylko w zimie, gdy „Święte Morze Syberii” zamarznie. Ta pora roku ma wiele zalet – śpią niedźwiedzie i komary, a Bajkał jest jeszcze piękniejszy niż w lecie.

fot. Jakub Rybicki
fot. Jakub Rybicki

- Czy sprzęt rowerowy wytrzymał te mrozy?

Nie licząc pękniętej kierownicy i ramy koła, to wszystko zdało egzamin. Mój rower w ubiegłym roku osiągnął pełnoletniość, także trudno się dziwić, że czasem coś szwankuje, ale pęknięcia kierownicy się nie spodziewałem. Na szczęście udało mi się ją zespawać w jedynym mieście na północy jeziora. Koło pękło natomiast ostatniego dnia – jakby specjalnie czekało na koniec. Przy okazji warto zauważyć, że do podróży rowerowych wcale nie jest niezbędny drogi sprzęt.

fot. Jakub Rybicki
fot. Jakub Rybicki

- Jaka siła sprawia, że wyruszasz w podróż – żądza przygód, chęć poznania ludzi, miejsc, czy jeszcze coś innego?

Myślę, że odpowiedziałem po części już na to pytanie. Na pewno żądza przygód i ciekawość, chęć oderwania się od rzeczywistości, pasja fotografowania, potrzeba badania granic własnej wytrzymałości, sprawdziany psychiczne, długo by wymieniać… Od dziecka lubiłem się szwendać, a pasją do podróżowania i aktywnego spędzania czasu zarazili mnie rodzice. Każda podróż to niesamowite przeżycia i wspomnienia, których nie zamieniłbym na żadne pieniądze. Po powrocie mogę dostarczyć też trochę radości innym ludziom – czy może być coś lepszego?

fot. Jakub Rybicki
fot. Jakub Rybicki

- A co mógłbyś powiedzieć tym, którzy chcieliby rozpocząć podróżniczą przygodę, może też z rowerem, ale trochę się boją – zimna, gorąca, nieznanego? Warto zaryzykować wbrew obawom?

Obawom – nie tylko moim – poświęciłem znaczną część książki „Po Bajkale”. To zupełnie normalne, że boimy się nieznanego, nowych sytuacji i wyzwań. Nie znam podróżnika, który nie miałby różnych wątpliwości przed wyprawą. Każdy boi się czego innego, ale proszę mi wierzyć – każdy się boi. Sztuką jest ten strach przełamywać. W moim przypadku znika dopiero po wyjściu z pociągu czy samolotu i rozpoczęcia wyprawy – kiedy już naprawdę nie ma odwrotu. Zapłatą za te stresy będą niesamowite doświadczenia i historie, które wymyślić może tylko życie. Jeżeli rzucenie się od razu na głęboką wodę to dla nas za wiele, istnieje wiele biur podróży oferujących najbardziej niezwykłe ekspedycje pod okiem doświadczonych podróżników, którzy zajmą się logistyką i bezpieczeństwem takiego wyjazdu. Wbrew pozorom to świetny wybór nawet dla osób nie znoszących zorganizowanej turystyki.

ROZMAWIAŁA: ANNA RADUCHA-ROMANOWICZ

FOT. JAKUB RYBICKI

REKOMENDOWANE DLA CIEBIE