Dostarczamy HUMANistycznych inspiracji - ZNAJDŹ NAS NA FACEBOOKU! Albo od razu polub
Chcemy dostępu do morza

Chcemy dostępu do morza

Humanmag

Na drodze staną nam: zbyt wąska ścieżka, ażurowa płyta na ziemi, źle zaplanowany podjazd. Albo po prostu schody zamiast podjazdu. Przeszkadza też piasek, bo to plaża w końcu, nie? Ktoś zapomniał o znaku - brakuje wskazówek, gdzie jest to „właściwe” wejście. Więc trzeba błądzić i czujnie się rozglądać. Choć i tak zwykle nie ma za czym. Morze jest jakby na wyciągnięcie ręki, a mimo to – wciąż daleko. Można się zdenerwować.

Arkadiusz Kaczanowski
Wtorek, 12 Stycznia 2016

  • Skomentuj

Brzmi absurdalnie? Nie, jeśli poruszasz się na wózku, o kulach albo jesteś niewidomy. Polska ma granicę morską o długości 440 km. Wybrzeża mamy znacznie więcej - łącznie 770 km. Jest tylko dla wybranych. Dostępu do morza domagają się też osoby niepełnosprawne – bo na razie rzadko pamięta się o tym, że one też mają prawo do piasku, wody, bryzy, jodu.

Plaża

Są miejsca, gdzie jest dobrze. Znajdziemy pomosty, toalety publiczne przy plażach. W Gdańsku można wynająć wózek do jazdy po piachu. Ale to pojedyncze elementy, brakuje wciąż rozwiązań systemowych i świadomości jak dostępna plaża powinna wyglądać

– podkreśla Sylwia Nikko Biernacka, prezeska Fundacji Machina Fotografika, która pracuje na rzecz tworzenia plaż przyjaznych m.in. dla niepełnosprawnych.

Oprócz Sylwii Biernackiej jest jeszcze m.in. Jolanta Kwiatkowska (kiedyś wójt gminy Stegna) i Anna Rutz (prezeska Fundacji Elektrownia Inspiracji). Spotkały się nad Bałtykiem. Połączył je projekt „440 km po zmianę”, którym pomagają kobietom z niepełnosprawnością stać się aktywnymi, samodzielnymi uczestniczkami życia – także publicznego. Razem z ambasadorkami akcji (w tym gronie są m.in. Monika Kuszyńska, Iwona Krzyżak, Urszula Kosmal-Krauze) przemierzyły polskie wybrzeże. Rozmawiały, współpracowały. Była to też okazja do obserwacji. Z tego zrodził się pomysł, by pracować na rzecz plaż dostępnych dla różnych grup użytkowników.

Najpierw (w efekcie konsultacji społecznych) powstała publikacja: „Plaże dostępne dla wszystkich”. Pokazano tam ekonomiczne i praktyczne pomysły na to, jak w miejscowościach Stegna i Jantar przemodelować wejścia na plażę, tak by do morza mógł podejść każdy. W tym roku podobne konsultacje przeprowadzono w kolejnych dziesięciu nadmorskich gminach. Przychodzili specjaliści, samorządowcy, działacze społeczni, zwykli mieszkańcy. Był odzew, było zainteresowanie.

Nasza Fundacja w Stegnie zapoczątkowała konsultacje społeczne z udziałem różnych grup osób w kontekście terenów zielonych z dostępem do wody. Przecieramy szlak. Z przekazem edukacyjnym staramy się dotrzeć do różnych grup osób także turystów_ek oraz osób zamieszkujących Wybrzeże

- mówi Sylwia Nikko Biernacka.

W marcu w Gdyni zorganizują konferencję. Chcą pokazać jak mogłaby wyglądać modelowa plaża dostępna. Liczą, że gotowe propozycje zainteresują samorządowców.

Miasto

Plaże to nie wszystko. W Lublinie o przywrócenie miasta pieszym walczy Fundacja tu obok – wspólnie z władzami opracowują zbiór zasad projektowania ulic, budynków. W Łodzi o jakość przestrzeni publicznej upomina się Fundacja Fenomen – wskazują błędy jakie popełniono, proponują rozwiązania. We Wrocławiu inicjatywa Nie olewamy miasta chce m.in. zwiększenia liczby toalet publicznych. W Warszawie po raz trzeci zorganizowano Tydzień Kultury Bez Barier by pokazać, że z teatrów, kin czy galerii na co dzień też mogą korzystać osoby niepełnosprawne.

Miasto dla ludzi, czyli jakie? Toms Kokins i Evelina Ozola, aktywiści z grupy Fine Young Urbanists z Rygi, postanowili pokazać jak wyglądałaby ulica, która respektuje zarówno potrzeby pieszych i zmotoryzowanych. „Wykroili” 14 metrowy kawałek ulicy w stolicy Estonii, który urządzili tak, by stał się modelem w skali 1:1 idealnej przestrzeni miejskiej – z kawiarniami, szerokim chodnikiem, dróżką dla rowerzystów oraz ulicą dla aut. Fot. Kaspars Kursišs.
Miasto dla ludzi, czyli jakie? Toms Kokins i Evelina Ozola, aktywiści z grupy Fine Young Urbanists z Rygi, postanowili pokazać jak wyglądałaby ulica, która respektuje zarówno potrzeby pieszych i zmotoryzowanych. „Wykroili” 14 metrowy kawałek ulicy w stolicy Estonii, który urządzili tak, by stał się modelem w skali 1:1 idealnej przestrzeni miejskiej – z kawiarniami, szerokim chodnikiem, dróżką dla rowerzystów oraz ulicą dla aut. Fot. Kaspars Kursišs.

Chodzi jednak o coś więcej. Projektować coś „dostępnego dla każdego” oznacza tak modelować świat, by był przyjazny dla kogoś kto ma problem z poruszaniem się lub niedowidzi, ale też dla kogoś kto ma sokoli wzrok, jest bardzo młody albo całkiem już dojrzały, trochę za wysoki bądź też zbyt niski. By było tak, że jeśli zachorujemy albo coś nam się stanie, to rzeczywistość nie stanie się dla nas problemem.

Utopia? Oczywiście. Ale są tacy, którzy wierzą, że da się do niej zbliżyć. Obmyślają: produkty, urządzenia, domy, świat. Ich podręcznik to siedem zasad tzw. projektowania uniwersalnego (universal design). Opracowano je blisko 20 lat temu w USA, by pokazać jak tworzyć świat, z którego może korzystać jak najszersza grupa osób. Bez konieczności dodatkowego adaptowania i przystosowywania jeśli np. jesteśmy niepełnosprawni. Pomysł na „Plaże dostępne” również do tych zasad się odwołuje.

Szkoła

W Polsce zainteresowanie tematem projektowania uniwersalnego pojawiło się pod koniec XX wieku. Jedną z pierwszych jego promotorek była prof. Ewa Kuryłowicz. Wtedy też tematem zainteresował się dr Marek Wysocki, który dziś szefuje Centrum Projektowania Uniwersalnego na Politechnice Gdańskiej. Angażuje się społecznie, jest autorem wielu publikacji o projektowaniu przestrzeni wspólnej (m. in. poradnika dla Fundacji Fenomen) czy standardów dostępności dla Gdyni i Gdańska. Idee projektowania uniwersalnego stara się też zaszczepić swoim studentom.

Największy przełom nastąpił w 2004 roku, gdy rozpocząłem program warsztatów o projektowaniu miast bez barier. Uczyłem, a może bardziej uświadamiałem studentów, jak to jest być osobą niepełnosprawną w przestrzeni publicznej. Siadali na wózki inwalidzkie i chodzili w specjalnych goglach z białą laską po centrum miasta

– wspomina dr Wysocki.

Podobne zajęcia organizuje też prof. Kuryłowicz. Ale promowanie filozofii universal design to wciąż domena grupki pasjonatów, a nie obowiązkowe zajęcia na uczelni – nawet jeśli mowa o kierunkach związanych z projektowaniem.

Nie tylko kierunki projektowe powinny mieć zajęcia warsztatowe z projektowania uniwersalnego, ale również kierunki humanistyczne np. menadżerskie, socjologiczne, ekonomiczne czy nawet artystyczne. Absolwenci wyższych uczelni są elitą, która o losie osób z różnymi dysfunkcjami będzie kiedyś decydować. Z tego względu musimy być na ich problemy szczególnie wrażliwi

– uważa dr Marek Wysocki.

Dziś to m.in. Gdynia jest najlepiej przygotowana, by być miastem wzorowo zaprojektowanym dla mieszkańców. Władze chcą współpracować, są już opracowane Standardy Dostępności, których wytyczne się powoli wdraża. Brakuje tylko specjalistów, którzy byliby w stanie kontrolować, czy wszystko przebiega zgodnie ze wskazówkami. Ale jeśli wszystko pójdzie dobrze to od 2016 roku na Politechnice Gdańskiej ruszą studia podyplomowe przygotowujące specjalistów od wdrażania projektowania uniwersalnego w miastach. Pytanie tylko, czy włodarze miast z usług takich specjalistów będą chcieli albo potrafili korzystać?


Trójmiasto to dziś ten region Polski który najbardziej konsekwentnie wdraża rozwiązania dla miast dostępnych. Zarówno Gdynia jak i Gdańsk mają opracowane Standardy Dostępności. / Fot. Marek Wysocki
Trójmiasto to dziś ten region Polski który najbardziej konsekwentnie wdraża rozwiązania dla miast dostępnych. Zarówno Gdynia jak i Gdańsk mają opracowane Standardy Dostępności. / Fot. Marek Wysocki

Dr Marek Wysocki z Politechniki Gdańskiej regularnie prowadzi warsztaty w ramach których uświadamia studentom oraz wszystkim zainteresowanym, jak to jest być osobą niepełnosprawną w przestrzeni publicznej. / Fot. Marek Wysocki
Dr Marek Wysocki z Politechniki Gdańskiej regularnie prowadzi warsztaty w ramach których uświadamia studentom oraz wszystkim zainteresowanym, jak to jest być osobą niepełnosprawną w przestrzeni publicznej. / Fot. Marek Wysocki

Z jednej strony samorządy nie zawsze mają wystarczające pieniądze, by takie inwestycje realizować. Szczególnie mniej zasobne gminy. Szansą na wdrożenie projektów jest wielosektorowa współpraca. Tak naprawdę większą przeszkodą na ten moment jest niewystarczający przepływ informacji między różnymi jednostkami samorządowymi odpowiedzialnymi za zarządzanie plażą i terenem wokół. Udział w przygotowanych przez nas konsultacjach był okazją do spotkania się i wspólnej rozmowy takich podmiotów w czym widzimy dodatkową wartość i z czego się cieszymy

– ocenia Sylwia Biernacka.

Dom

Jako obywatele mamy prawo domagać się by ulice, parki, plaże były tworzone dla nas. Niestety w biurach, restauracjach czy budynkach instytucji wciąż decydujący głos mają pieniądze.

Warto więc chociaż pomyśleć o swoim domu. Zwłaszcza, że wciąż wielu z nas chciałoby mieszkać w tym samym miejscu do starości. Chociażby z tego względu zawczasu warto myśleć, by swoje cztery kąty przygotować na to, że kiedyś będziemy starsi albo coś się w nas popsuje. Często też nasze domy są wielopokoleniowe – z myślą o babci czy dziadku najczęściej montujemy poręcze czy siedziska prysznicowe w łazience. A jeśli poszukać, to znajdziemy specjalne stoły dla osób niewidomych czy niedowidzących, krzesła które pomogą odciążyć nogi i plecy podczas pracy w kuchni czy szafki, do której górnej półki sięgnie nawet osoba na wózku. Problemem jest tylko cena. Albo dostępność: o ile zachodni producenci nie boją się inwestować w rozwiązania dla niepełnosprawnych (zwykle zbyt drogie dla przeciętnego Kowalskiego), to w Polsce liczne, oryginalne koncepty pozostają w fazie prototypów. Kolejną blokadą jest mentalność i przekonanie inwestorów, że obiekt w pełni dostępny będzie droższy.

Wcale nie jest tak, że obiekty zaprojektowane według zasad projektowania uniwersalnego będą droższe! Bank Światowy wycenił, że zapewnienie pełnej dostępności obiektu podnosi koszt inwestycji o ok. 1%. W zamian znacznie obniżamy koszty społeczne związane z wykluczeniem części obywateli z codziennego funkcjonowania

– przekonuje dr Marek Wysocki i dodaje, że w ostatecznym rozrachunku wybudowanie obiektu zgodnego z zasadami projektowania uniwersalnego może być tańsze, niż obiektu niedostosowanego do potrzeb osób z dysfunkcjami.

Pod jednym warunkiem: o ile od samego początku będziemy uwzględniali niezbędne rozwiązania. I będziemy je wdrażać wedle przyjętych wytycznych. Póki co zbyt często zdarza się, że w ramach szukania oszczędności inwestorzy od razu rezygnują z rozwiązań wprowadzonych z myślą o niepełnosprawnych. Zwłaszcza w przetargach, gdzie do niedawna głównym kryterium była najniższa cena. W efekcie powstało dziesiątki obiektów niedostosowanych do potrzeb osób niepełnosprawnych albo z atrapami takich rozwiązań.

Badania NIK z 2012 roku są bezlitosne: np. w województwie podlaskim tylko 9% nowo oddawanych obiektów spełniało wymagania dotyczące dostępności. Podobny zakres dostępności (7%) wykazały badania realizowane na Wydziale Architektury Politechniki Gdańskiej. Część tych obiektów była realizowana ze środków UE. Nowe inwestycje, które powstaną po 2016 roku, mają szansę wypaść lepiej: Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju wydało wytyczne dotyczące uwzględniania zasad dostępności w projektach finansowanych ze środków wspólnotowych. Jest nadzieja.

Głowa

Problemem nie są przepisy – te dają wskazówki jak dobrze projektować. Na drodze nie stoją też pieniądze – stać nas na pomysły młodych projektantów i odrobinę droższe inwestycje. Bariera tkwi w głowie: wyobraźnia inwestorów często nie sięga dalej, niż do momentu rozliczenia prac. Filip Zagończyk, dziennikarz prowadzący bloga „Koło Ciebie” (od czwartego roku życia jest niewidomy), podczas rozmowy z Ewą Kuryłowicz zapytał, czy młodych projektantów interesuje problem dostępności.

Z ich świadomością nie ma żadnych problemów. To młodzi idealiści, którzy chcą tworzyć piękny i przyjazny dla wszystkich świat

– odpowiedziała architektka.

Czas uświadamiania ludzi, że przestrzeń publiczna musi być dostępna dla każdego, już powoli mija. Teraz musimy zacząć wymagać realizacji tych postulatów

– podkreśla dr Wysocki i dodaje, że teraz potrzebujemy odpowiednich przepisów oraz przygotowanej kadry 

Dostępność zawsze tkwi w szczegółach

– podsumowuje.

 

7 zasad projektowania uniwersalnego

W 1997 roku grupa najbardziej zagorzałych propagatorów idei uniwersalnego projektowania – Bettye Rose Connell, Mike Jones, Ron Mace, Jim Mueller, Abir Mullick, Elaine Ostroff, Jon Sanford, Ed Steinfeld, Molly Story i Gregg Vanderheiden – w ramach Centrum Uniwersalnego Projektowania (The Center for Universal Design), będącego częścią Uniwersytetu Karoliny Północnej, opracowała siedem najważniejszych reguł projektowania dla wszystkich:

1. Identyczne zastosowanie (equitable use) – pamiętajmy, że nasz produkt będzie wykorzystywany przez osoby o różnych poziomach sprawności. Każdy człowiek powinien mieć równy dostęp do wszystkich elementów miejsca, urządzenia, przedmiotu. Planujmy tak, by np. niepełnosprawni nie potrzebowali dodatkowych udogodnień.

2. Elastyczność użycia (flexibility in use) – projektując musimy myśleć o jak największej grupie użytkowników, którzy mogą z danej rzeczy korzystać mniej lub bardziej sprawnie, nie zawsze w ten sam sposób.

3. Prosta i intuicyjna obsługa (simple and intuitive) – pamiętajmy, że z tego co zaprojektujemy korzystać będą osoby o różnym stopniu doświadczenia oraz umiejętności, twórzmy tak by jak najwięcej ludzi było w stanie łatwo opanować użytkowanie.

4. Dostępność i czytelność informacji (perceptible information) – nasi użytkownicy nie zawsze słyszą albo widzą jednakowo dobrze – projektując pamiętajmy, że informacje do nich kierowane (np. oznaczenia funkcji urządzenia) muszą uwzględniać zróżnicowanie wrażliwości zmysłów.

5. Tolerancja dla błędów (tolerance for error) – wszelkie zabezpieczenia przed złym użyciem, awariami, ostrzeżenia gdy coś zaczyna się psuć – to elementy, które minimalizują skutki uszkodzeń lub nieprawidłowego użycia.

6. Niski poziom wysiłku fizycznego (low physical effort) – używanie tego, co zaprojektowaliśmy nie powinno wymagać wysiłku czy przyjmowania niewygodnych pozycji – słowem: dbajmy o komfort użytkowania.

7. Rozmiar i przestrzeń wystarczające do użycia (size and space for approach and use) – musimy zadbać, by wygoda użytkowania i możliwość zbliżenia się do danego urządzenia były niezależne od sprawności czy postury użytkownika. Oznacza to też, że ważne elementy muszą być dobrze widoczne. Zasada sprawdza się tez w skali makro: domy np. nie mogą znajdować się daleko od sklepów, centrów zdrowia, nauki czy kultury.

PROJEKT „WSPÓLNE ROZMOWY – PLAŻE DOSTĘPNE
DLA WSZYSTKICH” DOFINANSOWANY JEST ZE ŚRODKÓW
EOG W RAMACH PROGRAMU OBYWATELE DLA DEMOKRACJI,
KTÓREGO OPERATOREM JEST FUNDACJA
IM. STEFANA BATOREGO.

REKOMENDOWANE DLA CIEBIE