Dostarczamy HUMANistycznych inspiracji - ZNAJDŹ NAS NA FACEBOOKU! Albo od razu polub
Architektura od ludzi dla ludzi

Architektura od ludzi dla ludzi

Humanmag

Mówiąc „architekt" lub „projektant", mamy na myśli profesjonalistów, którzy pomogą nam stawić czoła wielkim wyzwaniom, jak zmiany klimatyczne, urbanizacja czy nierówności społeczne. To nasze założenie. Myślę jednak, że jest ono błędne.

ALASTAIR PARVIN (UK) / ŹRÓDŁO: TED.COM, TŁUMACZENIE: RYSIA WAND, MARCIN DOSZKO
Piątek, 22 Kwietnia 2016

  • Skomentuj

Niewygodna prawda jest taka, że prawie wszystko, co nazywamy architekturą, to projektowanie dla najbogatszego 1% ludzkości. Zawsze tak było. Zapominamy o tym dlatego, że w przeszłości architektura miała największy wpływ wtedy, kiedy 1% budował dla 99%. Działo się tak z różnych powodów – czy to ze względu na filantropię w XIX wieku, komunizm w XX wieku, czy sztucznie zawyżony rynek nieruchomości. Wszystkie te wzrosty rynku zapadły się i znowu jesteśmy w sytuacji, gdzie najwybitniejsi architekci świata mogą pracować tylko dla 1% ludzi. Taki układ nie tylko szkodzi demokracji. To także kiepska strategia biznesowa. Następne pokolenie architektów stanie przed wyzwaniem, jak rozszerzyć klientelę z 1% do 100%. Co może okazać się skutecznym rozwiązaniem tej kwestii?  

Po pierwsze, musimy podważyć pogląd, że architektura polega na stawianiu budynków. Budowanie to chyba najdroższy sposób rozwiązywania problemów, a projektowanie powinno skupiać się na ich rozwiązywaniu i tworzeniu nowych warunków. Przytoczę tu pewną historię. 

Biuro projektowe pracowało dla szkoły mieszczącej się w starym, wiktoriańskim budynku. Architekci usłyszeli: „Korytarze  w naszej szkole są za małe, na przerwach robi się ścisk. Uczniowie się biją, nie panujemy nad tym. Rozplanujcie od nowa cały budynek. Wiemy, że to koszt kilku milionów funtów, ale pogodziliśmy się z tym”. Architekci po namyśle odpowiedzieli: „Nie róbcie tego. Lepiej zrezygnujcie z dzwonka na przerwę. Zamiast jednego dzwonka dla całej szkoły, zorganizujcie kilka mniejszych, które zadźwięczą w różnych miejscach o różnej porze i rozłożą tłum na korytarzach". Rozwiązuje to ten sam problem, tyle że kosztem kilkuset, a nie kilku milionów funtów. 

Wygląda to jak odbieranie sobie pracy, lecz chodzi tu o przydatność. Architekci są dobrzy w pomysłowym, strategicznym myśleniu. Problem w tym, że skupiliśmy się na dostarczaniu konkretnego produktu konsumentom. Moim zdaniem takie podejście przestaje się sprawdzać.

Drugi pogląd, który zakwestionuję głosi, że architektura to duże budynki i duże pieniądze. Ciągle tkwimy w mentalności z epoki industrialnej, zgodnie z którą wyłączność na budowę miast mają duże organizacje i korporacje, tworząc całe dzielnice według jednolitych projektów. A architektura podąża za pieniędzmi. Stąd biorą się masowe, monolityczne dzielnice. Dla wielu są zbyt drogie. A gdyby miasta były budowane nie przez kilka osób dużym nakładem pieniędzy, ale przez wiele osób ze stosunkowo niewielkimi budżetami? Zmieniłoby to sposób widzenia miejsca, w którym się żyje. Powinno być oczywiste, że w XXI wieku to mieszkańcy rozbudowują swoje miasta.

Jak możemy realizować to wyzwanie? Rozwiązaniem wydają się być idee, które pojawiły się wraz z ruchem otwartego programowania. W sieci dostępnych jest coraz więcej programów, czy projektów, które można pobrać i samemu zabrać się za wytworzenie pewnych sprzętów. Szczególnie ciekawe są tu drukarki 3D. Technologie te drastycznie obniżają próg czasu, kosztów i umiejętności. Podważają pogląd, że tanio produkuje się tylko rzeczy masowe. Rozpowszechniają też złożone możliwości produkcyjne. Czeka nas przyszłość, w której fabryka będzie wszędzie i każdy będzie projektantem. To prawdziwa rewolucja przemysłowa. Jak pamiętamy, wielkie konflikty ideologiczne opierały się na tym, kto ma kontrolować środki produkcji. Nowe technologie dają rozwiązanie: my wszyscy.

Aby na poważnie zająć się problemami typu zmiana klimatu, urbanizacja czy zdrowie, musimy zmienić dotychczasowe modele rozwoju. Robert Neuwirth powiedział, że żadna korporacja i żaden rząd nie rozwiążą tych problemów, dopóki obywatel będzie traktowany tylko jak konsument. Czy nie byłoby wspaniale wspólnie wypracowywać rozwiązania nie tylko strukturalne, ale i infrastrukturalne, jak np. klimatyzacja na energię słoneczną, pozasieciowa energia i kanalizacja, a następnie udostępnić je w Internecie, gdzie staną się wspólnym zasobem? Taka Wikipedia dla przedmiotów. Co raz tu trafi, zostanie na zawsze.

Tak jak wielkim dziełem projektantów XX wieku była demokratyzacja konsumpcji, tak wielkim zadaniem w XXI wieku jest demokratyzacja produkcji.

Alastair Parvin. / fot. YouTube.com
Alastair Parvin. / fot. YouTube.com

ALASTAIR PARVIN – projektant, współzałożyciel Fundacji WikiHouse, która zakłada uproszczenie i demokratyzację budowy domów. Autor bloga www.alastairparvin.com. 

REKOMENDOWANE DLA CIEBIE