Dostarczamy HUMANistycznych inspiracji - ZNAJDŹ NAS NA FACEBOOKU! Albo od razu polub
Strategia przeciwzmarszczkowa – felieton Pauliny Wilk

Strategia przeciwzmarszczkowa – felieton Pauliny Wilk

Humanmag

Czasem w środku nocy budzi mnie lęk przed starością. Na ułamek sekundy ciemność wokół staje się symbolem osamotnienia na drodze ku śmierci. Ale to uczucie mija szybko, jak zły sen. Znów zasypiam, a rano wracam do swojego na razie 36-letniego życia.

Redakcja Humanmag.pl
5 lipca 2017

  • Skomentuj

Zdarza się, że i za dnia odwiedza mnie migawkowe przeczucie własnej starości. Niedawno mijałam na przejściu dla pieszych staruszkę z ręką na temblaku. Trzymała się prosto, maszerowała w mokasynach na koturnach, w wiosennym płaszczu i bereciku. Zaimponowała mi uniesionym wysoko podbródkiem, szybkim krokiem. Chciałabym kiedyś być taka. Albo taka jak panie, które na kawę z najlepszą od 60 lat przyjaciółką przychodzą śmiało do kawiarni sieciowych i zamiast zamawiać flat white na podwójnym espresso, informują młodziutkiego barristę, że chcą mocną kawę z mlekiem i ciastko, i żeby im je przyniósł do stolika. A młodziutki barrista, wbrew wszelkim sieciowym procedurom, grzecznie przynosi.

Podziwiam również pana, którego mijam, gdy wyprowadzam psa. Zbliżamy się do siebie powoli, on nigdy na mnie nie patrzy. Jest zbyt skupiony na tym, by niesprawne po wylewie lewa nogę i ramię nie zostawały z tyłu, tylko poruszały się razem z nim. Mobilizuje je wzrokiem. Każdy krok jest zmaganiem, zaciśnięty kącik ust walczy z tym drugim, bezwładnie opadającym, ale w oczach widać jedno – determinację, by iść dalej. I tak co dzień. Tyle razy chciałam się zatrzymać, powiedzieć, że go dostrzegam, że mu kibicuję. Ale nie mam odwagi. W zastępstwie wysyłam pogodnego psa, który merda do pana ogonem i obwąchuje mu nogawki.

Kilka dni temu zauważyłam taką scenę. Ruchliwy plac w środku Warszawy. Na murku przy klombie siedzi starsza pani, a przy niej zabójczo przystojny trzydziestoletni rolkarz w kasku. Trzyma ją za rękę, poklepuje i mówi do niej z uśmiechem, ale jego oczy szukają czegoś na drodze. Wypatruje karetki. Gdybym przechodziła kilka minut wcześniej, czy zrobiłabym to, co on? Czy podbiegłabym do pani, która zasłabła, wezwałabym pomoc, a potem po prostu była z nią, mówiąc uspokajające zaklęcia? Czy też wystraszyłabym się tego obrazu kruchości - przepowiedni, że ja również dożyję chwili, w której mój los będzie zależał od życzliwości nieznajomych?

Boimy się starości – rzeczywistość aż roi się od dowodów na istnienie tego lęku. Jeden z miesięczników kobiecych reklamuje się dodatkiem „Anty-aging“ (z ang. przeciw starzeniu). Najwyraźniej wdrażanie wszelkich strategii mających starość odegnać, staje się umiejętnością, którą każdy powinien posiadać. A jeśli nie posiada, to znaczy, że nie przynależy do teraźniejszości. Współczesność wypycha starość poza swój obręb z taką konsekwencją, że nieraz już przychodził mi do głowy futurystyczny scenariusz, w którym starzenie się jest zakazane i systemowo likwidowane. Na razie odbywa się to miękkimi metodami. Na przykład poprzez zniechęcanie do uczestnictwa w codzienności i sferze publicznej. W centrum stolicy całe ulice pozbawione są ławek. Który 80-latek ma odwagę i kondycję, by wybrać się na pieszą wyprawę bez perspektywy oparcia czy odpoczynku? W centrach handlowych kroje i rozmiary odzieży są bezużyteczne dla opuchniętych kostek, ramion zgarbionych od nadmiaru doświadczeń i gustów ukształtowanych pół wieku temu. Tu i ówdzie bronią się jeszcze ostatnie butiki, także prowadzone przez leciwych sprzedawców.

Kto nie chce mieć do czynienia ze starymi ludźmi, ma ułatwione zadanie. Wystarczy, że będzie omijał placówki pocztowe, publiczne przychodnie zdrowia, kościoły, czytelnie czasopism, a pomiędzy godziną 10 a 14 także bazarki i sklepy dyskontowe. Tu właściwie wyczerpuje się lista miejsc uczęszczanych przez osoby starsze. Na pozostałe ich albo nie stać, albo czują się w nich niechciani. Możemy sobie pogratulować, starość została niemal całkiem wyproszona.

Zaczyna też znikać z naszych twarzy. Kremy przeciwzmarszczkowe, zabiegi mające na celu usuwanie znaków czasu zdobywają coraz większą popularność wśród coraz młodszych klientów. Przemysł farmaceutyczny podsuwa leki i suplementy mające likwidować symptomy: od banalnych plamek na skórze, przez uderzenia gorąca wywołane menopauzą, słabnące serca, po nadciśnienie, trzaskające stawy i zanik apetytu. Jesteśmy świadkami, a często także czynnymi współsprawcami zmasowanej akcji usuwania starości i śmierci ze świadomości społecznej. Ta akcja zemści się na każdym z nas, gdy da znak o nieubłaganych prawach życia, a w wymiarze zbiorowym - poprzez odwrócenie proporcji w populacji. Osób starych będzie więcej i to niebawem. Młodzi barriści znajdą się w mniejszości, ale być może rzeczywistość wciąż będzie im przyznawać jedyną rację. Młode jest lepsze, a nowe cenniejsze – według takiej filozofii żyjemy na Zachodzie co najmniej od drugiej wojny światowej. W XXI wieku dyktat młodości i odnawialności nabiera mocy.

Na cały rozwój medycyny można spojrzeć z tej perspektywy i dostrzec w nim wysiłek wielu pokoleń pragnących uwolnić się od starości. Pierwszy wycięty w porę wyrostek robaczkowy rozpoczął odkładanie śmierci na potem, dziś nanotechnologia i genetyka wspierają marzenia o nieśmiertelności. Zanim jednak pierwszy z ludzi będzie miał szansę wkroczyć na nieskończoną autostradę, zdążymy się wszyscy zestarzeć. I poczuć otchłań osamotnienia, które teraz sami na siebie i innych sprowadzamy.

REKOMENDOWANE DLA CIEBIE

Używamy ciasteczek, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Klikając jakikolwiek odnośnik na tej stronie wyrażasz zgodę na ustawienie plików cookie.Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej, zobacz naszą Politykę Cookies.

Tak, zgadzam się