Dostarczamy HUMANistycznych inspiracji - ZNAJDŹ NAS NA FACEBOOKU! Albo od razu polub
Architektura wraca do głównego nurtu

Architektura wraca do głównego nurtu

Humanmag

O Nowych Żernikach i zmianie myślenia o architekturze, oraz roli jaką ma odegrać w tym Wrocław jako Europejska Stolica Kultury, rozmawiamy ze Zbigniewem Maćkowem, kuratorem ESK 2016 ds. architektury.

Redakcja Humanmag.pl
24 kwietnia 2016

  • Skomentuj

- Osiedle Nowe Żerniki to główny program architektonicznej części ESK 2016. Po co je budujecie?

Zbigniew Maćków, kurator ESK 2016 ds. architektury: Zastanawialiśmy się jakiś czas temu nad kondycją architektury we współczesnym polskim mieście i doszliśmy do wniosku, że nie jest tak pięknie i różowo, a wolny rynek nie przejął wcale wszystkich obowiązków na siebie. Świetnie w tę dyskusję wpisał się Filip Springer pisząc książkę „13. pięter", w której dochodzi do wniosków, jakie i my wysnuliśmy. Problem mieszkania jest dziś definiowany przez abstrakcyjne pojęcie „zdolności kredytowej", która nijak ma się do wyzwania, jakim jest zaspokojenie podstawowej ludzkiej potrzeby posiadania dachu nad głową i życia w dobrej przestrzeni. Nowe Żerniki, ze swoim nawiązaniem do tradycji WuWa, mają pokazywać, że na wyzwania związane z budowaniem przestrzeni do życia, można odpowiedzieć inaczej. Lepiej.

- Ile trwały prace nad projektem?

Prace koncepcyjne nad projektem zaczęliśmy w 2009 roku. W 2011 ruszyły warsztaty, których zadaniem było stworzenie planów tego, jak to osiedle ma wyglądać. Po drodze Wrocław został Europejską Stolicą Kultury i okazało się, że Nowe Żerniki wspaniale wpisują się w hasło „Przestrzenie dla piękna”, które niesie ze sobą na sztandarze ESK. Naturalne było włączenie naszego projektu do programu wydarzenia, ale nie było tak, że stworzyliśmy go na tę okazję i nie będzie tak, że zamkniemy go z końcem 2016 roku.

- Kiedy więc na osiedle mieliby się sprowadzać pierwsi mieszkańcy?

Zależy to w dużej mierze od deweloperów. Ale obserwując sprzedaż mieszkań, która bije rekordy, to wydaje mi się, że pierwsi mieszkańcy mogą zamieszkać na osiedlu już jesienią tego roku. Prace nad Osiedlem Rodzinnym są bardzo zaawansowane. Dom już stoi. Oczywiście wymaga jeszcze działań wykończeniowych, ale wydaje mi się, że późnym latem będzie już zamieszkany.

Nie zależy nam na tym, żeby się z kimś ścigać czy dokonywać otwarć tylko dlatego, że trwa ESK. Uruchomiliśmy pewien wehikuł organizacyjny - modelowe osiedle powstanie całkowicie z prywatnych pieniędzy. Gdybyśmy dysponowali kilkuset milionami złotych środków publicznych na starcie, to całość już byłaby gotowa. Ale nasze podejście sprawia, że uczymy kompromisów, zachęcamy by uwierzyć w tę ideę i włączyć się w jej tworzenie. Najtrudniej było z deweloperami, bo nie do końca wierzyli w ten projekt. Sparzeni wieloma przykrymi doświadczeniami byli bardzo ostrożni, bo przecież wydają własne, prywatne pieniądze. To od ich odwagi i determinacji zależało, i nadal zależy, kiedy ten projekt powstanie.

- Czego uczymy się przy tym projekcie?

Mówiłem, o tym, że uruchomiliśmy pewien wehikuł organizacyjny - wymyśliliśmy metodę, która sprawia, że każdy robi krok do przodu. Strona miejska, która wykonuje infrastrukturę pod osiedle. Przygotowuje ją już teraz, kiedy osiedle dopiero powstaje, a nie gdy po latach domagają się tego mieszkańcy. Architektów, którzy społecznie, przynajmniej do pewnego momentu, opracowują koncepcję i projekty i uczą się współpracy w bardzo dużych zespołach. Deweloperów, którzy weszli w to na początku ryzykowne, a teraz już bardzo pewne przedsięwzięcie. To od nich wszystkich zależy powodzenie projektu.

- Co tak naprawdę jest w projekcie Nowe Żerniki najważniejsze?

Mówię tyle o procesie, bo nie budynki są najważniejsze, ale właśnie to jak one powstają. Chcemy, żeby ten proces nas przeżył, żeby trwał i był kontynuowany na kolejnych etapach. Proces budowania przyjaznego miasta, respektującego nowe trendy urbanistyczne, takie jak priorytet ruchu pieszego, duża ilość zieleni, odrzucenie samochodu na rzecz korzystania z komunikacji publicznej, zrównoważony rozwój w projektowaniu budynków, korzystanie z usieciowionych źródeł energii, itd. Zainicjowaliśmy budowę miasta w oparciu o przestrzeń wspólną, przestrzeń publiczną, półpubliczną, półprywatną i chcemy, żeby ten fragment miasta się rozrastał. By był kontynuowany. Z woli samych inwestorów czy mieszkańców innych osiedli, którzy zobaczą, że życie w takim miejscu jest lepsze i sami będą domagać się wdrożenia podobnych standardów u siebie. W ten sposób idea Nowych Żernik wykracza poza Wrocław, a staje się wzorem dla zmian w budownictwie mieszkaniowym w Polsce w ogóle.

- Nowe Żerniki to główny, choć nie jedyny, punkt programu architektonicznego dla ESK 2016. Jakie jest ich znaczenie, wpływ na to wszystko, co w ramach tego programu się dzieje?

To duży projekt o wielkich ambicjach, by zainicjować zmianę sposobu mówienia o architekturze, urbanistyce. Ma uświadamiać ludziom, że to rozmowa nie tylko o budynkach, ale o kwestiach elementarnych dla warunków w jakich żyjemy. Nowe Żerniki były potrzebne, by po raz pierwszy architektura w programie ESK stała się punktem równoważnym z teatrem, filmem, literaturą, etc. Dotąd pojawiała się jako tło dla tych tematów – np. jako miejsce do „dyskusji o...”. We Wrocławiu architekturze przywracamy należny jej status: jednej ze sztuk, która nie jest służebna wobec innych, ale ważna sama w sobie. I przez to warta dyskusji. Architektura została przywrócona głównemu nurtowi - również w odpowiedzi na rosnące nią zainteresowanie i chęć rozmawiania o niej.

- Imprez poświęconych architekturze i projektowaniu jest coraz więcej. Łódź Design Festival czy katowickie 4 Design Days, na których Pan ostatnio występował, to przykłady tylko wybranych. Mimo to wciąż jest nam trudno rozmawiać o architekturze. Dlaczego?

W swoim credo na ESK 2016 napisałem: „Architektura to też język. Skomplikowana siatka kodów i znaczeń, która opisuje cywilizację, kulturę, relacje społeczne, tożsamość, jakość życia, czy miejsca, którymi codziennie nasiąkamy. Jeśli spojrzymy przez jej filtr, zobaczymy wielowarstwową sieć, w której splatają się wielkie idee i drobne sprawy. Dzięki temu kamienica na wrocławskim rynku przestaje być tylko słodkim tłem dla „selfie" i staje się zajmującą fabułą opowiadającą o nas i określającą to, kim jesteśmy.” Myślimy, że architektura to język inżynierów, architektów, artystów. Że jest on hermetyczny. Dlatego się jej obawiamy, unikamy rozmawiania o niej.

- A nie jest taki? W swoim credo zwraca Pan też uwagę, że z jednej strony unikamy rozmów o architekturze, a jeśli już o niej dyskutujemy to w kontekście realizacji spektakularnych, a nie tych, które definiują naszą codzienność. Rozmawiamy o rzeczach, które są jakoś przełożone dla nas przez media.

Dlatego takie znaczenie mają projekty jak Nowe Żerniki. Wymuszają one rozmowę o architekturze, która wpływa na nasze życie. Taka rozmowa wymaga kompetencji, jeśli ma być rzeczowa, ale nie musi być ekspercka. Każdy z nas może się w nią włączyć. Powoli uczymy się prawidłowo używać miasta i stajemy się jego świadomymi użytkownikami. Myślę, że zaczynamy rozumieć, że wymaga to też zrozumienia tego, jak ono powstawało i jak funkcjonuje.

- Architektoniczny program ESK ma tego języka uczyć?

W pewien sposób tak. Na wykłady, wystawy, prezentacje, warsztaty zaprosiliśmy ekspertów i ludzi zajmujących się architekturą. Ale nie po to, by rozmawiali z kolegami z branży. Nasz program został skonstruowany tak, by przyciągał ludzi z ulicy. By każdy, kto chce zrozumieć jak funkcjonuje miasto mógł przyjść i taką wiedzę zdobyć. Dlatego nie będzie pogłębionych, eksperckich dyskusji, bo tych jest sporo przy innych okazjach. ESK ma raczej architekturę popularyzować, a nie pchać ją na nowe tory. Chcemy też pokazać, że architektura to nie jest gimnastyka teoretycznych rozważań, ale że odpowiada ona na konkretne, ludzkie potrzeby.

- Jakimi środkami chcecie to osiągnąć?

Kluczowym słowem dla wszystkich naszych działań jest „otwartość”. Wstęp i zaproszenie na nasze działania ma każdy. Ale też chcemy sprawić, że wrocławska architektura stanie się bardziej otwarta, zrozumiała dzięki naszym działaniom. Uruchomiliśmy np. program wydawniczy „Architektura ESK Wrocław 2016”, w ramach którego ukaże się kilka książek popularyzujących i opisujących tę sferę naszego miasta. Odbywa się cyk wykładów i warsztatów pod nazwą „DużeA”, prowadzonych przez znakomitych twórców zagranicznych oraz polskich, podejmujących istotne problemy architektury światowej i badających je na poziomie lokalnym. Chcemy też przypominać najciekawsze osiągnięcia XX wieku obecne w tkance naszego miasta i dać ludziom szansę, by sami ją odkrywali. Dlatego w połowie roku uruchomimy specjalną aplikację mobilną, która pozwoli każdemu z nas uprawiać turystykę architektoniczną we Wrocławiu.

- Jakie mają być skutki ESK 2016 dla architektury – w mieście, w Polsce?

Na pewno zostanie nam wspaniała, dopracowana, funkcjonalna infrastruktura służąca kulturze. To będą znaki tego wydarzenia w przestrzeni miejskiej, które będą służyć nam przez dekady. Tutaj zrobimy epokowy skok. Ale równie ważne będzie to, co zostanie w naszej mentalności: inne spojrzenie na architekturę, chęć rozmowy o niej i docenienie jej roli w naszym życiu. Nie wiem, który aspekt będzie cenniejszy.

- Dziękuję za rozmowę.

fot. Marysia Maćków

REKOMENDOWANE DLA CIEBIE

Używamy ciasteczek, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Klikając jakikolwiek odnośnik na tej stronie wyrażasz zgodę na ustawienie plików cookie.Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej, zobacz naszą Politykę Cookies.

Tak, zgadzam się